Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
Warto przeczytać „Kres -Wołyń. Historie dzieci ocalonych z pogromu”

Anna Raczek

/26.09.2018/ „Kres -Wołyń. Historie dzieci ocalonych z pogromu” Konrada Piskały, Leona Popka i Tomasza Potkaja to książka wyjątkowa. Ukazuje tragiczny los polskich dzieci, które przeżyły piekło Wołynia i ludobójstwo na Kresach. To mrożące krew w żyłach świadectwo nieletnich ofiar bestialstwa UPA i przykład ogromnego cierpienia polskich dzieci na Kresach. Książka odsłania obraz zbrodni jakiej dokonali Ukraińcy na Polakach, o tyle wzmocniony – bo widziany oczami bezbronnych i niczemu niewinnych dzieci. Napisane na tylnej okładce książki zdanie aż krzyczy do nas współczesnych ”Proszę mamusia, co tam się dzieje. Czy dalej tak mordują i palą? Czy już nie?”
W opisie książki czytamy:  
„Najważniejsze rzeczy ratuje się przez przypadek. Tak było z listami sierot ocalonych z rzezi, z Wołynia. Pęk pożółkłych papierów z niemieckimi stemplami przeleżał ponad sześćdziesiąt lat w pudełku do butów u profesor Jadwigi Klimaszewskiej, szefowej katedry etnografii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Być może tych 129 listów i kart pocztowych z początku 1944 roku, napisanych przez ocalone z rzezi wołyńskiej dzieci, nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie historyk IPN z Lublina, doktor Leon Popek.
I tak zaczyna się ta historia. Listy są czymś więcej niż tylko historycznym świadectwem. Dzieci z Wołynia: Michałówka, Smyga, Szumska, Starej Huty, Kąt, Rudy Brodzkiej, Czyżowa – w tych czułych listach do rodziców pod pozorem normalności skrywają okrutną tajemnicę. Maskują własną traumę. 
Celem książki jest dotarcie do szerokiego grona odbiorców, których zainteresuje nie tylko kontekst historyczny, ale przede wszystkim autentyczne i żywe historie”.
Ktoś musiał wreszcie opowiedzieć tę historię. Tę książkę czyta się ze ściśniętym gardłem – pisze ostatnio bardzo głośmy polski reżyser Wojciech Smarzowski. I ma całkowitą rację. Tę historię o ludobójstwie, ze szczególnym uwzględnieniem losu polskich dzieci, ktoś musiał napisać. Trzech autorów to zrobiło i należą się dla nic słowa uznania.
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.