Główna Redakcja Archiwum
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności  Jęśli tego nie akceptujsz, nie korzystaj z tej strony.

ISSN 2299-1328

www.komentatoreuropa.pl

(28.02.2022)Władymirowi Putinowi  udało się w ciągu trzech dni dosłownie zrównać z ziemią kilkudziesięcioletnią „przyjaźń” niemiecko-rosyjską. Wszystko, co dyplomaci,  lobbyści partyjni i gospodarczy skupieni nie tylko wokół Gazpromu i Gerharda Schrödera systematycznie budowali. Putin ma jeszcze jeden „sukces” na swoim koncie. Dzięki jego polityce  niemieckie „państwo cywilne” przekształca się właśnie w mocarstwo militarne. Udało się również Putinowi to, co nie zdołało uczynić kilku amerykańskich prezydentów, mianowicie przekonać Niemcy do podwyższenia budżetu obrony, do poziomu nawet większego niż uzgodniony w ramach NATO. Dotychczas Niemcy wierzyli  w to, że  Rosja jest wprawdzie agresywna, jest  autokracją, jest skorumpowana, ale obliczalna. No i przede wszystkim nie zagraża samym Niemcom. Dlatego nasi zachodni sąsiedzi chętnie handlowali  ze skorumpowanymi elitami Rosji, nigdy tak dobrze niemiecki przemysł się nie miał w Rosji, jak za rządów Władymira Putina. Pomimo wielu oficjalnych deklaracji,  to niewielu tak naprawdę wierzyło w realną  możliwość demokratyzacji Rosji.  Jednak w państwie, gdzie połowa społeczeństwa jest pro-rosyjska i a druga połowa  antyamerykańska wiara w demokrację w Rosji nie była znowu najważniejsza. Gdy do tego dołączymy fakt, że spora część niemieckich elit politycznych była za pan brat z Putinem i jego państwem - to nikogo taka rzeczywistość nie powinna specjalnie dziwić.

Komentarz: Socjaldemokrata niemieckie „państwo cywilne” przekształca w „mocarstwo militarne”  

Spóźniony, ale wyczekiwany historyczny zwrot o 180 stopni w polityce Berlina wobec Putina i jego Rosji

POLITYKA

Kiedy rozpoczynała się wojna w Iraku, lub Afganistanie  w Niemczech gromadziły się tłumy  manifestantów. Nie brakowało lewicowych moralizatorów udzielających się w prasie, internecie i niemieckiej telewizji ostro potępiających Amerykę. Kilka tygodni napięcia jakie tworzyła Rosja, organizując tzw. manewry, które były tylko marną przykrywką do napaści i groźby Rosji wobec Ukrainy – nad Łabą i Renem niewielu obchodziło. Dopiero po historycznym wystąpieniu Scholza zebrał się znaczny tłum w Berlinie. Można zadać sobie pytanie, dlaczego dopiero teraz Niemcy się obudzili? I nie tylko chodzi o demonstrantów, ale niemieckich polityków. Wspominane wystąpienie kanclerza Olofa Scholza przejdzie do historii i będą o nim, kiedyś pisać w podręcznikach. Samo wystąpienie było spóźnione - o co najmniej dwa dni, lecz zapowiadana przez niego zmiana niemieckiej polityki wobec putinowskiej Rosji - o wiele lat.

Socjaldemokratyczny polityk, obecny kanclerz w ciągu jednego dnia postanowił zwiększyć niemiecki budżet obronny o 100 miliardów euro. To gigantyczna kwota i znacznie przekraczającą nawet tę uzgodnioną w ramach NATO. Padła zapowiedź wydatków na Bundeswehrę przekraczająca  granicę dwóch procent PKB.  No i tu pewien chichot rzeczywistości, bo to socjaldemokrata wznosi na wyżyny budżet obronny, a  wicekanclerz – z partii Zielonych, głośno opowiadał się za modernizacją armii. Takich nieoczekiwanych i zaskakujących przemian, jakie nastąpiły w Niemczech po wytapianiu Scholza, było o wiele więcej. Niemiecka  prasa pisze o politykach SPD, którzy domagają się nawet samolotów zdolnych do przenoszenia ładunków jądrowych w ramach „dzielenia się bronią atomową” z Francją. Niektórzy dotychczasowi  prorosyjscy lobbyści zaczęli  się nawet  kajać i przyznawać, że  pomylili się w ocenie Rosji. O takich przypadkach informowały i nadal informują niemieckie media.  Kamery pokazywały, jak niemalże wszyscy posłowie do Bundestagu witali ukraińskiego ambasadora na stojąco nagradzając gromkimi oklaskami. Kanclerz Olof Scholz wymienił aż pięć punktów w swoim przemówieniu. Niemcy nie tylko dostarczą broń Ukraińcom i wprowadzą sankcje, nawet zgodzą się na blokowanie SWIFT, ale również wpompują ogromne kwoty w Bundeswerę i mają zmienić dotychczas dość sceptyczny swój stosunek do działań NATO.  
Ta historyczna wolta Niemców nie tylko zmienia niemieckie „państwo cywilne” w mocarstwo militarne, ale oznacza, że wszystko co znaliśmy do dziś z relacji Belina z Rosją zostanie zrewidowane. Oczywiście, gdyby Scholz wypowiedział te słowa z historycznego wystąpienia chociaż dwa dni wcześniej, to wiarygodność Niemiec byłaby znacznie większa. Jeśli deklaracje kanclerza Scholza zostaną zamienione w czyny, to będziemy świadkami zupełnie innej roli Niemiec na arenie międzynarodowej, niż ta,  do której przywykliśmy.

reklama
reklama