Główna Archiwum Redakcja
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności. Jeśli tego nie akceptujesz, nie korzystaj z tej strony.

ISSN 2299-1328

www.komentatoreuropa.pl

Jeszcze bardziej obrywa się Polakom. Niemiecki tygodnik określa działania po stronie wschodniej Odry jako katastrofalne. „Spiegel” zwraca uwagę, że dopiero po dwóch tygodniach władze wydały zakaz kąpieli i wędkowania. Czytamy w „Spieglu”, że  istnieją dokładne regulacje, kogo należy poinformować w przypadku zanieczyszczenia Odry. Ale „Der Spiegel” nie szczędzi krytycznych uwag stronie niemieckiej. Tygodnik opisuje trudną sytuację burmistrza Frankfurtu nad Odrą Rene Wilkego, który czuł się w początkowej fazie katastrofy „pozostawiony sam sobie”. Ważne informacje burmistrz czerpał z mediów. Polityk chciał sprzątnąć śnięte ryby, ale władze Brandenburgii naciskały, aby zostawić je w wodzie tak długo, aż wyjaśni się, co jest przyczyną pomoru. To bardzo dziwna reakcja niemieckich władz. Wprowadza ona dodatkowe niebezpieczeństwo i chaos.

„Der Spiegel” pisze o stanowisku stowarzyszeń wędkarzy i rybaków, które skrytykowały brandenburskie ministerstwo rolnictwa za brak planów awaryjnych i niekompetentny personel.  
Obie strony zarzucają sobie zaniechania w podejściu do katastrofy ekologicznej. Niemiecka strona zarzuca Polsce, że dopiero 11 sierpnia oficjalnie poinformowała Niemcy o sytuacji i to dopiero po tym, jak Brandenburgia zawiadomiła Polskę o pojawieniu się śniętych ryb. „Łańcuch informacyjny” nie zadziałał. Ale Niemcy też nie pozostały tutaj bez winy.  Niemieckie władze ustawiły na Odrze tylko trzy zapory służące usuwaniu martwych ryb, podczas gdy po stronie polskiej powstało 26 takich zapór. Nie tylko w niemieckich mediach odnotowano  nieobecność kanclerza Olafa Scholza nad Odrą. Rzecznik niemieckiego rządu powiedział, że wizyta kanclerza nie jest obecnie planowana – można było przeczytać  we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Warto też dodać, że  strona niemiecka już na początku sierpnia dysponowała informacjami, które wskazywały na wysoką zawartość soli w rzece. Nie podzieliła się z nami tymi informacjami. Podobne zaniechania informacyjne były po stronie polskiej. Jak zauważają niektóre niemieckie media, wina nie leżała tu tylko po jednej stronie. Zarówno Polska, jak i Niemcy popełniły w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego granicznej rzeki masę błędów. Zgodnie ze słowami w artykule “Spiegela”- to co sie stało to „Porażka Polski i partactwo Niemiec”. Dlatego zamiast przerzucać się odpowiedzialnością, lepiej pomyśleć o lepszej współpracy w obecnej tej sytuacji, ale i wypracowaniu lepszego systemu  postępowania w przyszłości. Jedno jest pewne, dotychczasowy system okazał się nieefektywny. Nie zadziałał - i to po obu stronach granicy.

 


źródło: https://www.spiegel.de/panorama/fischsterben-in-der-oder-auch-in-deutschland-reagierten-behoerden-stuemperhaft-a-c027bfb7-e1b4-4d03-8fbf-be73e249893d,  https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-niemiecka-prasa-polska-zawiodla-niemcy-odstawily-fuszerke,nId,6233092

„Der Spiegel“ o katastrofie ekologicznej na Odrze: Porażka Polski i partactwo Niemiec

(21.08.2022)Opiniotwórczy, niemiecki tygodnik „Der Spiegel” pisząc o katastrofie ekologicznej na Odrze  uważa, że  tajemnicza śmierć ryb na Odrze pogrąża cały region w kryzysie. Dlaczego zwierzęta wyginęły – i dlaczego władze federalne, stanowe i lokalne zmieniły się tak powoli? Przez długi czas współpraca obu krajów podczas tego kryzysu funkcjonowała w ogóle nie funkcjonowała. W Polsce, ale i tutaj w kraju (w Niemczech)” – piszą dziennikarze „Spiegla”. System wczesnego ostrzegania w Brandenburgii, który miał rzekomo szybko reagować na nielegalnie wylany olej samochodowy, nie dostrzegł największej od dawna katastrofy ekologicznej. „Władze centralne, kraje związkowe i samorządy potknęły się po raz kolejny o podział kompetencji – nie szczędzi słów krytyki „Der Spiegel“.

POLITYKA

reklama
reklama