Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
Chemnitz. Jak zwykle winni tylko ci źli „naziści”

/28.08.2018/Władze Chemnitz (Saksonia)  były przygotowane na demonstracje w związku z napięciem, wywołanym przez śmierć Niemca w bójce, do której doszło w niedzielę między „ludźmi różnych narodowości”. Tak to przedstawiała niemiecka policja, aby być politycznie poprawną i wpisać się w obowiązujący mainstream.
W bójce tej trzej mężczyźni odnieśli obrażenia. Jeden z nich - 35-letni Niemiec - zmarł w szpitalu. Policja poinformowała o tymczasowym zatrzymaniu dwóch osób, podejrzanych o udział w tym zajściu. Wprawdzie, aby nie podgrzewać i tak gorącej w Chemnitz atmosfery - nie ujawniono ich narodowości, lecz później i tak przeciekło do mediów, że chodzi o Irakijczyka lub dwóch Syryjczyków. To nie tak dawny „import” imigrantów.
Śmierć Niemca wywołała w niedzielę spontaniczną demonstrację w centrum Chemnitz z udziałem ok. 800 osób, wśród których byli - jak informowały niemieckie media - także gotowi do przemocy zwolennicy skrajnej prawicy, protestujący przeciwko przestępczości wśród cudzoziemców. Ale aby nie  wyglądało to na sprzeciw ludzi przeciwko polityce rządu i napływowi imigrantów, niemieckie media sprzyjające polityce migracyjnej prześcigają się w tym, żeby podkreślić fakt, iż w ubiegłorocznych wyborach 25 proc. głosów w tym mieście zdobyła skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD). Oskarżanie nazistów czy AfD to norma. Poza tym usuwa w cień "inżynierów polityki
reklama











imigracyjnej" siedzących w zaciszach swoich gabinetów w Berlinie, Paryżu, czy Brukseli. Dziennik "Die Welt" wpisuje się w w ten nurt – próbując przekierować winę jedynie na tych „złych nazistów”. Gazeta pisze: "Właściwie we wtorek 28 sierpnia Chemnitz miało nadzieję spoglądać z otuchą w pokojową i przyjazną przyszłość w związku z inauguracją akcji Strategia z Chemnitz. Ma ona na celu skierowanie uwagi na potencjał rozwojowy tego miasta, które ubiega się o nominację do tytułu kulturalnej stolicy Europy. Zamiast tego Chemnitz stało się centrum sporu o politykę migracyjną, podobnie jak od początku roku Kandel w Nadrenii-Palatynacie”. Nie mogło zabraknąć wskazania palcem na jedynych winowajców zadaniem proimigracyjnego pisma. Die Welt pisze „Partia AfD, ruch PEGIDA i partia NPD zaciekle rywalizują teraz w Chemnitz o monopol na interpretację zaszłych wydarzeń i o to, kto zmobilizuje najwięcej demonstrantów. Niemieckie państwo prawa i policja mają obecnie przed sobą ogniową próbę, która odnosi się do całego kraju”. Nie było za to zbyt wiele na temat podłoża zajścia w Chemnitz. Ani też nie padły słowa zadumy nad tym, czy oby Merkel i władze KE nie mają w tych zajściach jakiegoś udziału. Czy politycy  wszystko zrobili tak idealnie? Łatwiej widocznie iść po prostej i łatwej linii atakując AfD. Jeszcze dalej niż Welt posunęła się inna niemiecka gazeta. "Mindener Tageblatt" pisze: "Niszczcie zło w zarodku! - na spełnienie tego życzenia jest już od dawna za późno. Na ulicach Chemnitz zaszło coś więcej niż tylko niewinny wstęp do czegoś znacznie groźniejszego. Wzeszło na nich ziarno, rozsiewane od lat przez populistów. Ci zaś ryją coraz głębiej. Ziarna gniewu, celowo przez nich wysiewane, aby wzbudzić niczym niepohamowaną wściekłość wśród innych, wydały obfity plon. To, co wymyślili w zaciszu, zaczyna dawać wyniki. Na ulicy, a więc tam, gdzie wszystko się rozstrzyga. Kto opanuje ulice, do tego będzie wkrótce należał cały kraj. W takiej sytuacji zazwyczaj wystarczają słowa wzywające do opamiętania się, ale czasem państwo prawa musi okazać całą siłę, którą ma do dyspozycji. Na położenie kresu przemocy na ulicy nigdy nie może być za późno". Usprawidliwiać ruchów skrajnie prawicowych nie można, ani nikt nie zamierza nawet tego robić. Ale  jak widać  po tekście w "Mindener Tageblatt" -to stara dobra szkoła - widzieć tylko jedną stronę i czasami słowa o praprzyczynach nie wypowiedzieć, bo to może zaboleć władze, które są mocno wspierane przez lewicowo- mainstreamowe media w Niemczech.



Źródło: https://fakty.interia.pl, www.wel.de, www.de.de
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.