Komentator Redakcja
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .

-POLITYKA-
Francuska dziennikarka: „Nie będziemy ryzykować kryzysu gospodarczego, by uratować kilka tuzinów ludzi”. Ekolodzy zadowoleni z epidemii koronawirusa
/06.03.2020/ "Nawet jeśli w naszych krajach cena życia ludzkiego jest najwyższa, to nie jest nieograniczona. Mówiąc jasno, nie będziemy ryzykować kryzysu gospodarczego, by uratować kilka tuzinów ludzi. A najstraszniejsze, że mamy rację" - powiedziała szefowa miesięcznika „Causeur” Elisabeth Levy.  Maski hipokryzji powoli opadają. Te całe tyrady o tym, że Europa to wartości, a życie ludzkie jest najcenniejsze – w obliczu stojącego przed nami kryzysu, w tym być ekonomicznego, oby nie okazały się psutymi hasłami pod publiczkę... Elisabeth Levy odniosła się  do mera Nicei, który ogłaszając skrócenie tamtejszego karnawału, powiedział, że „zdrowie jest ważniejsze niż gospodarka”. Zdaniem francuskiej dziennikarki „ta hierarchia serca liczy się dla pojedynczych ludzi, nie dla społeczeństwa”. We Francji eksperci i władze przygotowują plan walki z masową epidemią koronawirusa. Obawiają się i to chyba nie bez przyczyny, że ewentualna epidemia może  osłabić gospodarkę o wiele bardziej niż przewidywano wcześniej. Pojawiają się opinie, że energiczniej zacznie się ratować ekonomię niż ludzi. Ale jest grupa, która cieszy się z koronawirusa. To ekolodzy, którzy we francuskich dziennikach  piszą o „szczęśliwym dla środowiska efekcie nieszczęśliwej dla ludzi sytuacji”, czyli poprawie jakości powietrza w Chinach. Według ekologów mniejsza produkcja
reklama









w Chinach -spowodowana epidemią – to mniejsze szkody dla środowiska naturalnego. Francja weszła w drugą fazę planu walki z koronawirusem i „może ona trwać tygodnie, a nawet miesiące” - jak mówił prezydent Francji Macron. Rzeczniczka francuskiego rządu, że wobec z dnia na dzień zwiększającej się liczby zachorowań, „niestety, mało jest prawdopodobne”, by Francja uniknęła etapu epidemii. Również niemieckie koncerny takie jak Volkswagen nie rezygnują ze współpracy z Chinami. W Volkswagenie mówi się, że obecnie nie ma żadnych podejrzeń wśród pracowników.  Jednak podróże służbowe pracowników do Chin ciągle mają miejsce. A pracownicy Volkswagen  w Chinach zostali  jedynie wezwani do „szczególnej ostrożności”. Tylko co niby miało to oznaczać, skoro muszą nadal pracować w środowisku mocno zagrożonym koranwirusem. Niby jak mają tę ostrożność w praktyce zachować? Wprawdzie noszenie maski na twarz w Chinach jest obowiązkowe dla wszystkich pracowników, a klamki i przyciski windy są stale dezynfekowane- to jednak nie załatwia przecież sprawy. Dla poprawienia bezpieczeństwa systemy klimatyzacyjne pozostały wyłączone, a spotkania były dozwolone tylko w pokojach, w których odległość między poszczególnymi uczestnikami wynosiła co najmniej półtora metra. Po powrocie z Chin pracownicy Volkswagena pracują w domu przez dwa tygodnie. Gospodarka wydaje się być jednak ważniejsza niż zdrowie i życie ludzi Chyba zatem nie ma co się obrażać na francuską dziennikarkę i na to co powiedziała o priorytetach: wyższości gospodarki nad pojedynczym człowiekiem.

Źródło: Gazeta Prawna, sueddeutsche.de
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.