Główna Redakcja Archiwum
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności  Jęśli tego nie akceptujsz, nie korzystaj z tej strony.

ISSN 2299-1328

www.komentatoreuropa.pl

Potocznie nazywany przez wielu Wrocławian „bunkier” przy placu Strzegomskim –to wolno stojący schron przeciwlotniczy znajdujący się we Wrocławiu. Ma kształt cylindryczny. Swoją obecną nazwę zawdzięcza placowi przy którym został zlokalizowany, Bunker zbudowany jest z żelbetowych ścian o grubości 1,1 m i półtorametrowe stropy, wysokość schronu wynosi 25 metrów. Obiekt wybudowano w roku 1942 jako jeden z wielu powstałych w tym czasie schronów przeciwlotniczych dla ludności cywilnej. Zaprojektowany został przez znanego projektanta Richarda Konwiarza. W czasie walk o Festung Breslau pełnił funkcję szpitala fortecznego nr II (Festunglazaret II), a następnie punktu oporu. Schron zachował się do dziś w stanie dobrym. W latach 50 XX wieku, za schronem na pl. Strzegomskim obozowali Cyganie. Przez wiele lat ten obiekt pełnił funkcję magazynu. W latach 90. i w pierwszej dekadzie XXI wieku w bunkrze mieściły się różnego rodzaju sklepy i hurtownie oraz pub. W latach 2010-2011 schron wyremontowano. Od 2011 schron użytkowany jest przez Muzeum Współczesnego Wrocław. Na dachu bunkra mieści się CAFÉ MUZEUM, gdzie goście nie tylko mogą napić się kawy, lecz również podziwiać panoramę Wrocławia.

Kontrowersyjna legenda o tym, jak Niemcy planowali budowanie „atomówki” na pl. Strzegomskim

Można usłyszeć mit o rzekomym podziemnym dworcu, znajdującym pod obecnym Dworcem Głównym we Wrocławiu, ale też o tym, że Niemcy chcieli budować „atomówkę” w schronie na pl. Strzegomskim. Tę teorię wygłaszał znany dziennikarz i twórca programu „Sensacje XX wieku Bogusław Wołoszański

HISTORIA

To właśnie ten wrocławski obiekt jest otoczony nimbem tajemniczości i owiany niedomówieniami, którymi żywią się legendy.  Znany dziennikarz,  badacz historii i twórca programu "Sensacje XX wieku" Bogusław Wołoszański twierdził, że we Wrocławiu Niemcy mogli pracować nad bombą atomową. Jego zdaniem badania były prowadzone w tzw. bunkrach na pl. Strzegomskim i przy ul. Ołbińskiej. Ta dość kontrowersyjna teoria spotkała się ze znacznym odzewem. Trzeba przyznać, że przeważały głosu krytyków. Najbardziej znanym z nich, był specjalista od Festung Breslau, znany wrocławski historyk dr hab. Tomasz Głowiński. Na łamach „Gazety Wrocławskiej” wyśmiewał teorie Wołoszańskiego. Poniżej cytat fragmentu artykułu z”Gazety Wrocławskiej”. „- To teoria, którą należy traktować z przymrużeniem oka - żartuje naukowiec. - Zakładając, że budynki nie pełniły roli schronów, to przecież absurdalna wydaje się ewentualność, że prowadzono tam badania nad bombą atomową. Przecież to obiekty w centrum miasta , wkoło była gęsta zabudowa. Niemcy prowadzili takie badania na odludziu, a nie w mieście, na oczach tysięcy osób - mówi Tomasz Głowiński. - Takich teorii nie można brać poważnie. Podobnie, jak tych o podziemiach Wrocławia, gdzie miały działać dworce, szpitale i inne obiekty...”. Tu koniec cytatu. Kto ma tutaj rację? Czy znany dziennikarz, czy naukowiec zajmujący się od lat Festung Breslau? No i czy rzeczywiście może być koronnym argumentem przeciwko możliwości budowy broni atomowej jedynie fakt, że budowla znajduje się blisko centrum? Rodzi się kolejne pytanie. Czy SS i niemieckie służby specjalne nie posiadały tajnych obiektów również w środku miejscowości, naprawdę tylko gdzieś pod lasem?  Czy jedynym sposobem  zadbania o tajność obiektu, jest „schowaniem” go gdzieś pod ziemią, pod lasem? Czy nie czasami to odpowiednie procedury, zatrudnienie ludzi zobowiązanych do utrzymania tajemnicy i zastosowanie kamuflażu budynku, np. oficjalnie nadając mu zupełnie inny charakter, niż pełni w rzeczywistości- nie są stosowane, jeżeli chce się, aby obiekt pozostał tajny? Czy oby w praktyce nie były stosowane również i takie jak wyżej pokazane, rozwiązania przez SS i niemieckie tajne służby, po to aby zachować pełną dyskrecję? Te pytania pozostaną otwarte.

W powieści historyczno- sensacyjnej Krzysztofa Tokarza pod tytułem „Renn Breslau miasto złota i miłości” również ten wątek znalazł swoje zastosowanie: „Tylko z pozoru absurdalna wydała się lokalizacja obiektów w centrum miasta. Wszędzie była przecież gęsta zabudowa. Pozostałe obiekty, w których Niemcy pracowali nad bronią atomową, leżały z dala od ludzi. Czy w przypadku bunkrów w Breslau zdecydowaliby się na prowadzenie ściśle tajnych badań w centrum miasta, niemal na widoku?92 Wydawało się to absurdem. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Te wrocławskie obiekty były niedostępne dla cywilów. Nikt niepowołany, tak jak w innych tego typu ośrodkach, nie miał możliwości do nich dotrzeć. Rozpatrując tę kwestię pod kątem zachowania całego przedsięwzięcia w tajemnicy, lokowanie tajnych obiektów wśród siedzib ludzkich niczego nie zmieniało. Obowiązywały jednakowe zasady zachowania ich przeznaczenia w tajemnicy. Ryzyko ich dekonspiracji było takie samo jak znajdujących się na odludziu. Tajne obiekty w centrach miast należące do wywiadu nie należały do rzadkości. Istniały nie tylko w III Rzeszy, ale również w innych krajach. Zwykle szyld na budynku niczego podejrzanego nie sugerował. Obiekty ulokowane w Breslau stwarzały możliwość zniknięcia spod kurateli opinii publicznej i nawet najbardziej podejrzliwy szpieg nie wpadłby na to, że Niemcy budują bombę atomową obok miejskiego rynku. Jedynie wnętrze bunkra mogło – ale tylko dla specjalisty – wydać się podejrzane. W ścianach znajdowały się specjalne wnęki, tak zwane kieszenie, w których można było się schować. Ale miały też inne techniczne przeznaczenie w obiekcie, w którym pracowano nad bombą atomową. W pozostałych bunkrach w Breslau niczego takiego nie było. Ze względu na katastrofalną sytuację na frontach i nieoczekiwane postępy wrogich wojsk przerwano instalowanie kolejnych niezbędnych urządzeń, by w Breslau powstała Wunderwaffe Hitlera. Na rozkaz z Berlina wszelkie prace zostały wstrzymane. Część urządzeń wywieziono poza miasto. Po tajnym projekcie pozostało trochę dokumentów i drobne rzeczy. Postanowiono ukryć je w obiekcie US 600 pod główną płytą boiska na Stadionie Olimpijskim. Gdy ciężarówki i kübelwagen przejeżdżały przez Kaiserbrücke, Renn dostrzegł Ursulę idącą chodnikiem. Na jej widok serce znowu mocniej mu zabiło. Tym razem on widział ją, a ona jego nie. Ich drogi ciągle się rozmijały, by w niedalekiej przyszłości ponownie się zejść”. Tu koniec cytatu z książki, ale  o ile w przypadku sensacyjnej powieści „Renn Breslau miasto złota i miłości”, autora ogranicza jedynie fantazja - to debata dziennikarza i naukowca, beletrystyką już nie jest.

Po tym jak zaprezentowano w tym tekście opinię krytyka pomysłu, że Niemcy planowali produkować komponenty do broni jadowej w schronie na placu Strzegomskim - przyszła pora na zaprezentowanie opinii tego, który uważa, że jednak tak. Tego, który twierdził, że w schronie na pl. Strzegomskim być może produkowano bombę atomową! Mowa tutaj o najbardziej znanym dziennikarzu w Polsce, zajmującym się sensacjami historycznymi. Bogusław Wołoszański, który najpierw  swoją teorię przedstawił w magazynie „Focus” Historia, a potem zajęła się tamten również „Gazeta Wrocławska”, jednak nie ma twardych dowodów na poparcie swojej tezy. Dziennikarz dowodził, że budynki przy pl. Strzegomskim przy ul. Ołbińskiej, nie mogły być tylko schronami przeciwlotniczymi, z uwagi na ich konstrukcję. Według niego nie mogły takowymi być, bo były świetnie widoczne z powietrza, a także miały wiele otworów wentylacyjnych. Zdaniem Bogusława Wołoszańskiego - te nie dość, że nie ochroniłyby ludzi przed gazem, to jeszcze osłabiały konstrukcję budowli.

Wołoszański pisał, że wniosek może być tylko jeden. Mianowicie według niego,  to nie był schron przeciwlotniczy. Odpowiedzi kazał szukać dość daleko od Wrocławia,  w niemieckich miejscowościach Miersdorf pod Berlinem i Bad Saarow koło Frankfurtu nad Odrą. Jak dowodził znany twórca programu „Sensacje XX wieku” tam też wybudowano podobne okrągłe bunkry z klatkami schodowymi w prostokątnych przybudówkach, choć dużo niższe i wpuszczone w ziemię na półtora metra. A w wypadku tamtych obiektów,  co do ich przeznaczenia nie ma wątpliwości. To były to  elementy hitlerowskiego programu nuklearnego. W Miersdorf działał cyklotron, zaś w Bad Saarow umieszczono prawdopodobnie elektromagnetyczny separator izotopów. Cytowany przez Gazetę Wrocławską”  Wołoszański pytał: „Czyżby wrocławskie bunkry służyły temu samemu celowi?".

Zaprezentowane skrajne opinie co do możliwości planowania przez Niemców tworzenia na pl. Strzegomskim, części swojego programu nuklearnego, mają jednak mankament. Żadna ze stron nie ma niepodważalnych dowodów, że jej akurat wersja jest prawdziwa. Na chwilę obecną bardziej prawdopodobna wydaje się ta wersja, która zaprzecza twierdzeniom znanego dziennikarza. I to nie z tego powodu, że rzekomo Niemcy nie mieli tajnych obiektów w środku miast, leczy tylko ukrywali je gdzieś daleko w górach i lasach - lecz dlatego, że nie udało się natrafić, na dokumenty, czy świadków, którzy potwierdziliby, że schron z placu Strzegomskiego miał cokolwieczek wspólnego z „atomówką”. Prawdą jest, że są pewne anomalia, w jego konstrukcji które do złudzenia przypominają elementy obiektów, o których wiadomo, że Niemcy realizowali swój program atomowy. Tyle, że to nie jest jeszcze twardy dowód na potwierdzenie tezy znanego dziennikarza. Być może, kiedyś ta sytuacja się zmieni? Jednak póki co, to głosy o tym, że rzekomo  w schronie na pl. Strzegomskim produkowano bombę atomową – pomagają budować jedną z licznych  miejskich legend związanych z wojenną historią Wrocławia.




Źródło: Bogusław Wołoszański,Ślady hitlerowskiego programu atomowego w Polsce,[w:]https://www.focus.pl/artykul/slady-hitlerowskiego-programu-atomowego-w-polsce, Marin Torz, Wołoszański: W bunkrze na pl. Strzegomskim produkowano bombę atomową!, [w:]https://gazetawroclawska.pl/woloszanski-w-bunkrze-na-pl-strzegomskim-produkowano-bombe-atomowa/ar/798861, Krzysztof Tokarz, Renn Breslau miasto złota i miłości, Poligraf 2017, Bunkier przy placu Strzegomskim we Wrocławiu, [w:]https://pl.wikipedia.org/wiki/Bunkier_przy_placu_Strzegomskim_we_Wroc%C5%82aw iu, zdj nr 0 -200818180818-1 Bunkier przy placu Strzegomskim we Wrocławiu, [w:]https://www.facebook.com/fotomiejsca/photos/pcb.232624910775851/23261936077 6406


reklama
Fot. Komentatoreuropa.pl
Dawny schron na pl. Strzegomskim we Wrocławiu
reklama