Komentator Redakcja
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .

-HISTORIA-
Zapomniane zbrodnie wojenne policjantów z Hamburga

















/28.02.2020/ Niemiecki tygodnik „Die Zeit” pisze o historii. Tym razem o  pominiętych zbrodniach wojennych hamburskich policjantów. Nie tylko w Polsce ale i w Niemczech nie ma praktycznie żadnej wiedzy o masowych zbrodniach jakich dopuścili się w Polsce policjanci z Hamburga.
W dodatku tygodnika „Die Zeit” historyk i były szef policji hamburskiej Wolfgang Kopitzsch pisze o nowej stałej wystawie „Centrala terroru” w dawnej siedzibie Gestapo w tym mieście. Wystawa  od początku budzi kontrowersje. Na wystawie „zabrakło aspektów, których nie można pomijać” – ocenia historyk . Nie ukazano w sposób wyczerpujący historii masowych mordów, popełnionych w czasie wojny przez hamburskich policjantów w samym mieście, ale i innych miejscach, przede wszystkim w Polsce.
Od 1937 roku tworzono nowe jednostki, które w marcu 1938 roku brały udział w Anschlussie Austrii, jesienią 1938 roku w zajęciu Kraju Sudeckiego, a wiosna 1939 roku – pozostałej części Czech. Die Zeit pisze: „Hamburczycy tak spisali się w oczach narodowosocjalistycznych podżegaczy, że zaraz na początku II wojny światowej zostali wysłani do Polski. Na początku 1940 roku bataliony policyjne z hanzeatyckiego miasta brały udział w zamordowaniu co najmniej 67,5 tysiąca polskich kobiet i mężczyzn. Ofiarami byli przede wszystkim lekarze, politycy, duchowni, profesorowie, posłowie, arystokracji i oficerowie. Ludzie, co do których naziści obawiali się, że mogą przewodzić ruchowi oporu. W kolejnych latach hamburscy policjanci deportowali i zamordowali w Polsce tysiące Żydów. Tworzyli i pilnowali gett, a od 1942 roku byli ważnym elementem „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej””. O udziale “zwykłych” policjantów z Hamburga w masowych mordach niewiele jest w niemieckich szkołach, ale i w polskich też. Jak już to padają tu najczęściej słowa: Gestapo, SS, ale nie policja.
reklama










Kopitzsch na łamach Die Zeit pisze, że dokumenty sądu krajowego w Hamburgu z 1968 roku dobrze opisują, do jakich okropności zdolni byli członkowie policyjnych batalionów z Hamburga. Policjanci z Hamburga na przykład podczas likwidacji  jednego z gett w okupowanej przez Niemców Polsce zabijali na miejscu niedołężnych, chorych i małe dzieci. O policjantach z Hamburga Wolfgang Kopitzsch pisał: „Oprócz masowych mordów batalion 101 brał udział w następnych latach w wielu deportacjach do obozów zagłady w Treblince i obozu koncentracyjnego i zagłady Majdanek. Ofiarami działań tej jednostki padło od 80 tysięcy do 100 tysięcy ludzi. Tylko tej jednej jednostki. A były jeszcze inne z Hamburga, które postępowały nie mniej okrutnie”.  Jednostki policji w służbie III Rzeszy zabijały na froncie wschodnim, wywoziły i deportowały Żydów z Holandii i Węgier do Auschwitz.
Die Zeit pisze o procesach policjantów, jakie w latach 60 tych odbyły się przed sądem w Hamburgu.  Jedynie trzej oficerowie zostali skazani na kary ośmiu lat więzienia, ale  potem kary i tak im złagodzono tylko do czterech lat pozbawienia wolności. „Nikt z podlegających im policjantów nie został pociągnięty do odpowiedzialności. 677 funkcjonariuszy z jednostek, które mordowały w czasie wojny, pełniło jeszcze w tamtym czasie aktywną służbę, prawie dziesięć procent hamburskiej policji porządkowej” – pisał niemiecki historyk Wolfgang Kopitzsch. Tak naprawdę jednak niemieccy policjanci, którzy masowo brali udział w zbrodniach na Polakach i Żydach – nigdy nie ponieśli żadnej odpowiedzialności. Mordercy z batalionów policyjnych spokojnie, przez nikogo nie niepokojeni powrócili do pracy w powojennych Niemczech i brali, być może niektórzy do dziś pobierają jeszcze, wysokie  emerytury, również za okres, kiedy mordowali Polaków i Żydów. O przestępcach wojennych w policyjnych mundurach nie mówiło się też tak źle, jak na przykład o SS-manach czy Gestapowcach. A przecież robili to samo co tamci. Brak kary dla masowych morderców w mundurach niemieckich policjantów, nie tylko jest okazaniem pogardy dla ich ofiar, ale też zadaje kłam teorii o perfekcyjnym rozliczeniu się Niemiec  z ich brunatną przeszłością. Parę rzeczy – jak widać na tym przykładzie – dałoby się z łatwością zrobić lepiej, gdyby tylko ktoś tego chciał....


źródło: Die Zeit, dw.de



reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.

Fotografia: Wikipedia na prawach Creative Commons , Bundesarchiv, Bild 101I-019-1224-10
/ Wirthgen / CC-BY-SA 3.0, Zwei deutsche Polizisten (Polizei-Wachtmeister und Polizei-Meister
 mit Notizblock) bei der Kontrolle / Erfassung von Juden auf einem Markt, mit jüdischer
Frau (mit Armbinde mit Judenstern); PK 637