Główna Redakcja Archiwum
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności  Jęśli tego nie akceptujsz, nie korzystaj z tej strony.

ISSN 2299-1328

www.komentatoreuropa.pl

(28.01.2022)Jak donosi „Wprost” chociaż budowa gazociągu Nord Stream 2 zakończyła się we wrześniu, nadal nie płynie nim gaz. Proces certyfikacji jest w toku. Federalna Agencja ds. Sieci postawiła warunek, że do obsługi gazociągu potrzebna jest osobna firma. Agencja Reuters informuje, że w Schwerin (Meklemburgia – Pomorze Przednie) zarejestrowana została właśnie spółka zależna Gazpromu Gas for Europe GmbH.  Jednak przyszłość Nord Steram 2 jest dość niepewna. Wprawdzie proces ratyfikacji może  zakończyć się około końca pierwszego półrocza 2022 roku, to jednak wcale nie musi dojść do otwarcia tej kontrowersyjnej, niemiecko-rosyjskiej inwestycji. Jeżeli Rosja napadnie na Ukrainę, to certyfikacja może zostać wstrzymana. W następstwie agresji na Ukrainę UE nałoży na Rosję różnego rodzaju sankcje gospodarcze. Tyle, że Niemcu prą do tego, aby ewentualne sankcje Unii nie objęły sektora energetyczne. Niemcy chcą wymusić na UE, aby ich partykularny interes, jakim jest Nord Stream mógł dalej się rozwijać, pomimo ewentualnej agresji Rosji.

Prezes niemieckiego RWE uważa, że gazociąg Nord Stream nie jest potrzebny

Sami Niemcy mówią, że Nord Stream jest nie potrzebny, Die Welt mówi wprost o tym, że to polityczny projekt

POLITYKA

Z drugiej strony również w Niemczech zmienia się klimat wokół budowy Nord Steram. Dowodem na to jest opinia zamieszona rzez Die Welt. Gazeta pisze między innymi, że w rzeczywistości Niemcy nigdy nie byli szczerzy co do naszego stanowiska wobec Ukrainy. Berlin przez lata po prostu zaprzeczał politycznemu wymiarowi Nord Stream 2, „sprzedając” światowej opinii publicznej, że NS to rzekomo prywatny projekt gospodarczy, choć wszyscy wiedzieli, że Niemcy wręczają Władimirowi Putinowi  strategiczne zwycięstwo na srebrnej tacy – pisał Die Welt. Dalej czytamy, że do dziś Berlin tego nie honorował, ale porozumieniem uznał, że gazociąg ma z jednej strony charakter polityczny, a z drugiej wynikają z niego koszty geostrategiczne dla Ukrainy.  Wielu polityków nowej koalicji rządzącej w Niemczech dalej żąda, aby nie upolityczniać” Nord Stream 2. Tyle, że Nord Stream, wbrew oficjalnej niemieckiej propagandzie, zawsze był i jest inwestycją, nie tylko biznesową, ale właśnie polityczną. Tyle, że prawda nie bardzo teraz jest na rękę Berlinowi.



Źródło:  https://biznes.wprost.pl,  https://www.welt.de


reklama
reklama