Główna Redakcja Archiwum
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności  Jęśli tego nie akceptujsz, nie korzystaj z tej strony.

ISSN 2299-1328

www.komentatoreuropa.pl

(21.01.2022) Media obiegła informacja o skandalu w czasie otwarcia pralni społecznej we Wrocławiu.  Przy noclegowni im. Św. Brata Alberta została uruchomiona pralnia, którą utworzono z myślą o osobach bezdomnych i ubogich. Podczas otwarcia pralni nie obyło się bez poważnej wpadki. Pralnia Społecznie Odpowiedzialna utworzona w budynku przy ulicy Małachowskiego we Wrocławiu, to projekt Towarzystwa Św. Brata Alberta we współpracy z firmą Henkel. Pierwotnie stworzony z myślą o bezdomnych i ubogich.

Jak donoszą media podczas otwarcia pralni doszło do skandalu. Biskup pomocniczy Wrocławia Jacek Kiciński odjechał nie przemawiając do zgromadzonych i nie poświęcił pralni. Można było w mediach przeczytać opinie, że biskup został z imprezy wyproszony przez przedstawicieli firmy Henkel. Rzecznik wrocławskiej kurii metropolitalnej wprawdzie zaprzeczył jakoby biskupa Kicińskiego nie wpuszczono do pralni, lecz z jego wyjaśnień wynikało, że biskup Kiciński otrzymał zaproszenie na otwarcie.

Skandal na otwarciu pralni dla potrzebujących. Biskup nie mógł jej poświęcić, bo firma Henkel zabroniła

Niemiecka firma Henkel wywołała skandal, w czasie otwarcia pralni w instytucji związanej z kościołem, doprowadzono do wyeliminowania biskupa z tejże uroczystości

POLITYKA - KRAJ

Według jego treści miał się pojawić, by poświęcić pralnię, dopiero w trakcie uroczystości plany się zmieniły.

W www.gazetawroclawska.pl czytamy: „- W dniu uroczystości biskup dowiedział się, że dziś nie poświęci pralni - wyjaśnia ksiądz Kowalski, rzecznik wrocławskiej kurii metropolitalnej. - Musimy jednak pamiętać, że rolą przedstawiciela Kościoła jest modlitwa. Biskup nie przyjechał przemawiać w swoim imieniu, tylko jako przedstawiciel swojej wiary. W związku z tym, gdy dowiedział się, że święcenia ma nie być, uznał, że jego dalsza obecność jest zbędna”.

Z kolei jak informują inne media według przygotowanego wcześniej harmonogramu uroczystości biskup Jacek Kiciński CMF miał być jednym z przemawiających, oprócz prezydenta Wrocławia, przedstawicieli firmy Henkel (producenta marki Persil), fundacji Społecznie Bezpieczni i Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Biskup, jako też asystent kościelny Towarzystwa, miał poświęcić według planu pomieszczenie i sprzęt.

Jak donosi jedno, ze źródeł powołujące się na Goscianiedzielny.pl to nie spodobało się pracownikom firmy Henkel. Sygnalizowali oni inny przebieg uroczystości (np. sugerowali najpierw, żeby biskup przemawiał ostatni). Później jednak zablokowali także poświęcenie, tłumacząc się polityką firmy - neutralną światopoglądowo. Jak pisze wspominane źródło polscy przedstawiciele firmy konsultowali to podobno nawet z niemiecką centralą, która kategorycznie zabroniła ceremonii poświęcenia, uznając to za - ty cytat “niepotrzebny akt religijny”. Warto jednak przypomnieć, że pralnia znajduje się w... noclegowni św. Brata Alberta w Towarzystwie, które w swoim statucie ma napisane: katolicka organizacja dobroczynna.

- Towarzystwo stoi bezwzględnie na stanowisku, że to poświęcenie powinno się odbyć. Byliśmy zaskoczeni stanowiskiem firmy Henkel. My nie ukrywamy swojego przywiązania do wartości chrześcijańskich. Dla nas to jest normalne i dlatego też zaprosiliśmy bp. Jacka, z którym współpracujemy na co dzień. Teraz jest nam niezwykle przykro i pęka nam serce, że doszło do tak niekomfortowej i niewłaściwej sytuacji - mówi "Gościowi" prezes Koła Wrocławskiego TPBA Rafał Peroń.

Za sprawą przedstawicieli niemieckiej firmy wyszło tak, że wrocławski biskup pomocniczy nie został dopuszczony do miejsca, które służy ubogim i potrzebującym, a które prowadzi instytucja jednoznacznie związana z Kościołem.

Potraktowano biskupa, jak przysłowiowego chłopca na posyłki. Widać tu pewną sprzeczność i rodzi się pytanie: jak to jest, że nie odpowiada niemieckiej firmie bytność biskupa na uroczystości w instytucji związanej z kościołem katolickim, a przyjmowanie pieniędzy od wyznawców tej wiary już nie jest złe?




Źródło: Gość Niedzielny, www.gazetawroclawska.pl, www.wykop.pl


reklama
reklama