Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
KOMENTARZ: Krwawiąca rana: Wołyń

/11.07.2018/Od 75 lat ta rana w stosunkach polsko-ukraińskich nie jest zabliźniona. Oni czczą żołnierzy UPA jak bohaterów. Ale wśród tych “bohaterskich upowców” -wielu to zbrodniarze mający na swoich rękach krew niewinnych Polek i Polaków.
Nie ma też żadnych wątpliwości co do tego, że Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) od powstania w 1942 roku zajmowała się walką z Polakami i niszczenia  wszystkiego co polskie. Nienawiść i okrucieństwo to był symbol tego ukraińskiego ugrupowania. To jeszcze tylko się spotęgowało, gdy w jej szeregi UPA wstąpiły tysiące Ukraińców wcześniej służących wiernie i gorliwie Hitlerowi. To że Ukraińcy z Niemcami mordowali wcześniej nie tylko Żydów- też nie podlega wątpliwości.  Ukraińcy mieli zatem wprawę i ogromny apetyt na rozprawienie się z sąsiadami – Polakami. Decyzja o eksterminacji Polaków zapadła już w czerwcu 1943 roku. Jak pisze jedna z gazet: „Kłym Sawur, jeden z dowódców UPA, wydał dyrektywę nakazującą zlikwidować polską ludność męską w wieku od 16 do 60 lat oraz ślady polskości na Wołyniu – kościoły, domy... Tłumaczył, że „jeżeli cokolwiek polskiego pozostanie, to Polacy będą mieli pretensje do naszych ziem”. Palono więc wszystko. I mordowano wszystkich, także kobiety i dzieci. Ci, którzy ocaleli w zaatakowanych 11 lipca wioskach, przeżyli cudem, często ostrzeżeni przez innych














Ukraińców. Polskie państwo do dzisiaj im za to nie podziękowało, a byli niczym nasi Sprawiedliwi wśród Narodów Świata...” Przez wiele lat propaganda chcąc zmiatać niewygodną prawdę pod dywan, wpierała nam uparcie, że ta zorganizowana rzeź, ta odrażająca akcja ludobójcza – to był taki niby „spontaniczny” ruch. Jak ktoś nie znał historii Kresów mógł się na te brednie nawet nabrać.
Nie wszystkim brutalna prawda odpowiadała. Niektórzy na przemilczaniu, lub pomniejszaniu i relatywizowaniu cierpienia Polaków ugrywali swój kapitał polityczny. Ludność polska była na Kresach, nie tylko na Wołyniu masowo eksterminowana w o wiele brutalniejszy sposób niż to robili Niemcy w komorach gazowych. Wystarczy poczytać wywiady z ocalałymi z ludobójstwa ofiarami UPA i ukraińskich sąsiadów. Oni mówią wprost, że nie bali się się rozstrzelania, ale śmierci w męczeniach Mordy jakich dopuszczali się na Polakach i Polkach Ukraińcy były wyjątkowo bestialskie. Mordowano, czym popadnie: widłami, łopatami, siekierami, kosami. Dzieci pozbawiano życia, rozbijając ich głowy o mur. Tylko w  jedną niedzielę – to jest 11 lipca 1943 roku oddziały UPA zaatakowały Polaków aż w 96 miejscowościach. Gurów – przeżyło 70 z 480 Polaków. Sądowa – 20 z 600. W kolonii Orzeszyn – 70 z 340 mieszkańców . Według oficjalnych szacunków w całej rzezi na Wołyniu zginęło ok. 70 tysięcy Polaków. Niemal pół miliona zostało zmuszonych do ucieczki z terenów obecnej Ukrainy. A Wołyń nie był jedyny....było województwo tarnopolskie, a nawet część wschodniej Małopolski. Badaczka zbrodni na Polakach na kresach pani Ewa Siemaszko niedawno w programie telewizyjnym określiła liczbę polskich ofiar ludobójstwa na Kresach aż na 130 tysięcy ludzi. Taka ogromna liczba może szokować, ale wydaje się być realistyczna. Przez wiele lat nie chciano o ludobójstwie na Kresach mówić. Temat o ile był w ogóle poruszany - to tylko szczątkowo. "Dobrzy wujciowie" podpowiadali, że po co o tym wspominać, że to historia, że nie wolno jątrzyć i takie tam rady pod publiczkę. Niektórzy nawet posuwali się do piramidalnych bredni a nawet szkalowania tych co mieli odwagę powiedzieć wprost o ludobójstwie na Ukrainie. Oczerniali ich w sposób wyjątkowo podły. Posuwali się do twierdzeń, że  ci co chcą upamiętnić  polskie ofiary bestialskich zbrodni na Wołyniu czy Podolu - to "ludzie Putina". Taka „piękna teoria spiskowa”..... Oskarżenie  miało zamknąć usta, tym co nie chcieli, aby prawda o ludziach, którzy w setkach tysięcy ( co najmniej około 130 tys.) stracili życie – nie została pogrzebana razem z ofiarami ludobójstwa,  gdzieś w zbiorowych mogiłach. Wtedy można by dalej spokojnie odcinać kupony to bycia "urzędowym przyjacielem" Ukrainy. W 2003 roku ówcześni prezydenci Polski i Ukrainy Aleksander Kwaśniewski (64 l.) i Leonid Kuczma (80 l.) dokonali wielkiej rzeczy. Razem stanęli w Pawliwce i nie tylko oddali hołd ofiarom, ale też potępili katów. Kuczma mówił wtedy, że „uderzenie w ludność cywilną, zwłaszcza w bezbronne kobiety i dzieci” podlega potępieniu i nie wolno go usprawiedliwiać. Był to krok we właściwym kierunku, tyle że poza pięknymi słowami polityków – nie szły czyny. Na Ukrainie częściej pozytywnie mówi się nie o ofiarach, lecz o ich katach. Marsze ku czci Stefana Bandery i UPA odbyły się od tego czasu nie raz nie dwa...A i w Polsce edukacja o tym co działo się na Wołyniu też mocno szwankuje.


Źrodło: www.fakt.pl. Www.wpolityce.pl, TVP 1,
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.