Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
Historia: Wsie na Tarnopolszczyźnie w okresie międzywojennym

Anna Kuźma















/26.04.2019/ Dawne województwo tarnopolskie w II Rzeczpospolitej miało charakter wybitnie rolniczy. Z tego właśnie charakteru wynikał fakt, iż najsilniej był tu rozwinięty przemysł przetwórczy i uprawa roli. W wielu miejscach ziemia była określana jako „czarnoziemu”. Skład jej stanowiły glinka, pomieszana z próchnicą stepowych roślin, dającą doskonale ziemię pod uprawę przede wszystkim pszenicy, buraków, kukurydzy, a także tytoniu. Który był następnie przerabiany w fabrykach ww Jagielnicy i Monasterzyskach na papierosy, a także tytoń do fajek. Przed wojną na Tarnopolszczyźnie każdy rolnik miał na swój użytek tzw. machorkę. Na wielkich przestrzeniach Podola uprawiało się również hreczkę, a ta jak wiadomo sprzyja hodowli pszczół. To też Podole słynęło w czasach II Rzeczpospolitej z pasiecznictwa. W jarze dniestrowym w Zaleszczykach i w Okopach św. Trójcy mocno rozwinęło się sadownictwo. Na szeroką skalę rozkwitła kultura uprawy moreli, zresztą była jedyną na całym terytorium ówczesnego państwa polskiego. Osiedla ludzie w województwie tarnopolskim rozmieściły się przede wszystkim w miejscach nisko położonych, bardzo często wzdłuż jarów i rzek. W ważniejszych punktach wznoszono zamki i inne tego typu budowle. Ale przede wszystkim było tam wiele wiosek. Brak lasów na większej części województwa tarnopolskiego,  zarazem brak drzewa jako budulca, zmusił ludność wiejską   do wykorzystywania miejscowych surowców do budowy domostw. Z tego względu zabudowa na tarnopolszczyźnie wyróżniała się od innych miejsc. Nie do rzadkości należały chaty na wsiach tarnopolskich nazwane “lepiankami”. Była to chata z gliny, kryta słomą. Dopiero w latach trzydziestych XX wieku na tarnopolskich wsiach coraz częściej zaczęto widywać domy pokryte blachą, a rzadziej dachówką. Ludność wiejska utrzymywała się głównie z pracy własnych rąk.  Miejscowi zwykle byli posiadaczami niewielkich areałów, na których siali pszenicę, buraki, a na własny użytek i na sprzedaż hodowali, świnie, krowy, konie. Na targach województwa tarnopolskiego ludność wiejska sprzedawała bydło i trzodę chlewną, które często  były wywożone do Czech, Austrii i Niemiec. Ważnym artykułem eksportowym tego województwa były również jaja, nabiał i po części drzewo. Ludziom na
reklama











wsiach żyło się pracowicie, ale byli zadowoleni. Pani Adela obecnie mieszkanka Zielonej Góry  wracając pamięcią do wsi Kobyłowłoki w woj. tarnopolskim, gdzie przyszła na świat w 1925 r. wspominała  swoje dzieciństwo jako sielskie-anielskie. Do wybuchu II wojny światowej zdążyła ukończyć dwie klasy gimnazjalne.
Ludność tarnopolskich wsi, przeważnie składała się z rolników, ale w niektórych wsiach były też dwory. W odróżnieniu od Wołynia, w dawnym województwie tarnopolskim przeważali Polacy. Ukraińcy byli dopiero na drugiej pozycji pod względem liczby mieszkańców. Jak wspominała Anastazja spod Wrocławia, w jej rodzinnej Iwanówce do wojny panował względny spokój. Polacy i Ukraińcy żyli w jednej miejscowości i nie było poważniejszych problemów na tle etnicznym. Dopiero wybuch wojny tę harmonię zburzył.
Z kolei pani Leokadia sięgając pamięcią do tarnopolskiej wioski z której pochodziła jej rodzina mówiła, że tam były dwa sklepy. W ich domu nie było biedy, ale też się nie przelewało. Wieloosobowa rodzina utrzymywała się z pracy na niewielkim gospodarstwie. W ich wiosce były dwa sklepy, jeden prowadził Polak, a drugi należał do Żyda. W żydowskim sklepie było brudno, a towar był gorszej jakości. A było tam taniej. Jak wspominała pani Leokadia, jeżeli jej matce udało się sprzedać na targu w pobliskim miasteczku więcej jajek i nabiału – to po powrocie wstępowała do „polskiego” sklepu, aby przynieść dzieciom coś słodkiego.  Ale z uwagi na permanentny brak pieniędzy często zaopatrywali się w sklepie należącym do Żyda.
Ludność wiejska zarówno polska jak i ukraińska była bardzo pobożna. Nierzadko w jednej wsi były dwie świątynie: kościół katolicki i cerkiew. Nikomu to przez całe stulecia nie przesadzało, że jedni chodzili do kościoła a inni modlili się w cerkwi. Pani Maria była mieszkanka wsi Zieleńcze mówiła, że jej rodzinie kobiety chodziły do cerkwi, a mężczyźni do kościoła.
Dopiero wojna i ludobójstwo, jakiego dopuścili się Ukraińcy na polskich sąsiadach zmieniły wszystko. Polacy musieli po wojnie na zawsze opuścić swoje rozdzinne wioski, a nawet byli wypędzani jeszcze w trakcie jej trwania.
Źródło: Tomasz Knuzek, Przewodnik po województwie tarnopolskim. Reprint wydania z 1928 r, Rzeszów 2013

Obraz pt. Wieś na Tranopolszczyźnie
Wykonanie: mKowalsky
Data wykonania: 2019 rok.
Obraz jest wykonany: farba akrylowa
Wymiary: szerokość 29,7,00 cm, wysokość 21,0 cm
Obraz ukazuje wieś z początków XX wieku, w byłym województwie tarnopolskim II Rzeczpospolitej
Obraz wykonany jest tylko w jednym egzemplarzu i posiada dokument poświadczający jej autentyczność.  
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.

m.Kowalsky Obraz pt. Wieś na Tranopolszczyźnie