Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
Przed wojną, na wołyńskiej wsi

Anna Kuźma











/09.04.2019/Pojęcie „Wołyń” w świadomości wielu nam współczesnych  nierozwalanie kojarzy się z „ludobójstwem” dokonanym na Polakach. Z rzezią o niewyobrażalnej wręcz skali i przekraczającej ludzkie pojęcie. Ale ten artykuł nie będzie temu tematowi poświęcony. Wieś na Wołyniu pomiędzy wielkimi wojnami- żyła zupełnie czymś innym, niż czystkami etnicznymi. Miała swoje problemy, ale i radości. Ludność złożona głównie z Polaków i Ukraińców pracowała, bawiła się, razem świętowała. Wśród Polaków i Ukraińców żyła również mniejszość żydowska.  Po zakończeniu I wojny światowej zachodnia część Wołynia na mocy traktatu ryskiego  z 18 marca 1921 została prawnie przyłączona do Polski, lecz faktycznie należała do RP od maja 1919. Administrowany był przez Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich do czasu utworzenia odrębnego województwa wołyńskiego  ze stolicą w Łucku , co nastąpiło w 1921. Powstałe wówczas województwo istniało do końca II RP. Wschodnia część Wołynia pozostała w ZSRR, gdzie w 1923 utworzono trzy wołyńskie okręgi: korosteński, nowogrodzki, szepetowski.  Wołyń w latach 20. i 30. XX wieku zamieszkiwany był w 70% przez Ukraińców. Byli oni przeważnie rolnikami, 87% ludności mieszkało na wsi. Województwo było zacofane cywilizacyjne, co wynikało z uprzedniej polityki rosyjskiej.
reklama









Życie na wołyńskiej wsi w okresie międzywojennym było ciężkie, ale nie pozbawione radości i drobnych ludzkich spraw. Mieszkanka Biełki wsi wołyńskiej tak mówi: – Kiedyś, jeszcze do wojny, u nas było dużo krów i ziemi dużo. Tatko mówił, że my szlachta, że nasi ojcowie przyjechali tu jeszcze za czasów wojny z Chmielnickim. U nas był swój herb, byli papiery, żeśmy szlachta. To po tej rewolucji, jak przyszli bolszewiki, tatko wszystko wziął i spalił. Ja jeszcze pamiętam, jak nam tatko czytał o polskiej szlachcie na Ukrainie, to było, zaraz... „Ogniem i mieczem”. Oj, jak mnie się to podobało. Ale tatko i to spalił.
Ludność wiejska na Wołyniu żyła głównie z pracy własnych rąk, z tego co udało im się wyhodować w gospodarstwach i z tego co udało się zebrać z na ogół niewielkich pól. Ludzie nie byli zamożni. Owszem praca na roli była ciężka, wymagająca wielu poświęceń, nie było takich udogodnień jakie znamy dziś, lecz była znośna. Zarówno Polacy, jak i Ukraińcy musieli ciężko pracować, aby wyżywić swoje rodziny. Ocalony z rzezi wołyńskiej wspominał, że jeszcze przed wojną nikt w ich wsi nie spodziewał się, ani nie przewidywał tego co nastąpi później. Jak twierdził Polacy i Ukraińcy żyli ze sobą w zgodzie.











Wspominał, że kiedy jego ojcu zepsuł się drabiniasty wóz konny, a musiał jechać na targ, aby sprzedać plony – to pożyczył mu taki jego sąsiad Ukrainiec. Przekładając to na dzisiejsze czasy, kto, komu chętnie pożyczył by samochód? Inny były mieszkaniec Wołynia wspomina, że ich ukraińscy sąsiedzi mieli niewielkie poletko i nie posiadali sprzętu takiego jak: pług konny itp. Te sprzęty zawsze użyczał im jego ojciec, a oni w zamian za  to pomagali przy zbiorach. Ostatnio rozpowszechniano mit, jakoby na Wołyniu mieszkali sami osadnicy wojskowi i ich rodziny – co było kalką banderowskiej propagandy i miało uzasadnić ludobójstwo. Rzeczywistość wołyńskiej wsi wyglądała jednak nieco inaczej. Na kilka procent ocenia się liczę tzw. osadników wojskowych, ale przeważająca większość stanowiła ludność polska zamieszkująca ten obszar od wielu wieków. W latach 1921–1923 na terenie Wołynia przeprowadzono kolonizację za pomocą osadników wojskowych (w całym okresie międzywojennym i to na całych na Kresach – nie tylko na Wołyniu). Swoją drogą czy dziecko osadnika, żonę, matkę, można było zbijać haczkami i skierkami – tylko za to, że byli osadnikami?
W województwie dominowali Ukraińcy , stanowiący ponad 2/3 ludności. W latach 20. ubiegłego wieku istniała jeszcze trójpolówka . Była słabo rozwinięta sieć szkół. Była niewystarczająca infrastruktura drogowa, nie było odpowiedniej liczby szpitali. Sytuacja stopniowo ulegała poprawie. Liczba analfabetów w 1931 r. spadła o 20%.
Wioski wołyńskie były często tak zorganizowane, że po obu stronach bitej, bez asfaltu, czy kostki brukowej drogi – stały wiejskie chaty i gospodarskie zabudowania. Większość domów była pokryta strzechą, ale w latach 30 tych pojawiało się coraz więcej krytych dachówką, lub blachą.
- Nasz dom jako jeden z dwóch we wsi, był pokryty blachą. Uchodziliśmy z tego powodu za jedną z bogatszych rodzin we wsi – wspomina pani Maria.
W miarę krzepnięcia II Rzeczpospolitej poprawiała się sytuacja na wołyńskiej wsi. Jednak nacjonaliści ukraińscy zaczęli przybierać na sile. Nie oznacza to, że w okresie międzywojennym było jakieś poważane spięcia pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Owszem jak w każdej "multi-kulti" społeczności  zdarzały się też incydenty na tle narodowościowym. Ale w wielokulturowych społecznościach są one nie do uniknięcia - to znamy przecież z czasów nam współczesnych. Jednak do II wojny światowej nie było żadnych poważniejszych zatargów. Co nie oznacza, że panowała sielanka. Polacy i Ukraińcy na wsiach zawierali mieszane małżeństwa, ale dominowały te jednorodne narodowościowo. Tym bardziej, że Ukraińcy częściej chodzili do cerkwi, a Polacy o kościoła. Ten podział religijny też odgrywał pewną rolę. Jednak ludność wiejska, zarówno Polacy, jak i Ukraińcy- poza nacjonalistami i politykami – zajmowała się głównie pracą na roli. Wołyniacy potrafili się również bawić, kiedy przyszła na to pora i  były ku temu  stosowne okoliczności. Wesela na wołyńskiej wsi miały swój koloryt. Zabawa była odskocznią od życia rolnika. Pani Janina wspominała słowa swojej matki, która urodziła się na jednej z takich wołyńskich wiosek. Miała szczęście i uszła z życiem z rzezi wołyńskiej










-Mama mówiła, że pewnego razu tańczyła na weselu swojej przyjaciółki Ukrainki. Weseliska nie odbywały się- jak to teraz wiemy – w żadnym "wypasionym" lokalu, lecz po prostu w domu, a tańczono na podwórku. Było to rok przed wybuchem wojny. - Moja mama, i wszyscy mieszkańcy tej wioski, zarówno Polacy, jak i Ukraińcy wspólnie tańczyli i śpiewali weselne przyśpiewki.
Zarówno w polskich rodzinach, jak i ukraińskich żyjących z uprawy ziemi nie przelewało się. Pan Jan dziś 86 latek mówił, że pochodził z ośmioosobowej rodziny. Rodzicie musieli z niewielkiego pola wyżywić aż sześcioro potomstwa. Wspominał, że czasami nie było łatwo. Kiedy dostał buty musiał je bardzo szanować, bo na wymianę jego rodziców nie było stać. Ale pomimo trudności ludzie żyli tam całkiem dobrze. Życie w wołyńskich wioskach toczyło się torem wyznaczonym przez pory roku. Na pole rolnicy wychodzili wiosną aby je obsiać, potem były żniwa  i tak w kółko. Pani Anna mówiła, że jej mama Wołynianka chodziła do 4 klasowej szkoły podstawowej. Na wysłanie jej na naukę do miasta do szkoły średniej ich rodziny nie było już stać. Jednak te wszystkie trudności były do pokonania. Ludzie wprawdzie ciężko pracowali, nie zawsze był bardzo bogaci, lecz pomimo to czuli się tam szczęśliwi. Mieli swoje życie, rodziny, niewielkie ale własne gospodarstwa. Aż przyszła wojna i to wszystko zmieniła.



źródło: www.kuriergalicyjski.com, Wikipedia
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.

Obraz mKowalsky „Wieś na Wołyniu 1934“
Obraz mKowalsky  „Wieś na Wołyniu 1936r“
Krzysztof Tokarz
„Renn Breslau miasto
złota i miłości“
Bonito.pl