GOSPODARKA BIZNES NOWE TECHNOLOGIE KOMENTATOR EUROPA-NIEMCY-POLSKA

Nasze kochane podatki


Robert Gwiazdowski

Ekspert ekonomiczny


/11.102012/ Dziś w „Rzepie”, a w niedzielę w „Gościu…” rozpisuję się o podatkach. Nie tylko w Polsce Prezes Kaczyński postanowił sięgać do „głębokich kieszeni”. Nad Sekwaną też się starają. Współcześni Jakobini wprowadzają właśnie podatek 75%. Ale w odróżnieniu od Ludwika XVI współcześni królowie maja gdzie wiać. Barnard Arnault – najbogatszy Francuz – postanowił zostać najbogatszym Belgiem. Media spekulują, że motywem jego przenosin są pieniądze, a dokładniej plany wprowadzenia we Francji 75 procentowej stawki podatkowej dla osób zarabiających ponad milion euro rocznie (obecnie 40 procent). W Belgii to „tylko” 50 procent. Też dużo, ale zawsze sporo mniej. Lewicowy dziennik „Libération” zdjęcie Arnaulta na okładce z walizką w ręku opatrzył tytułem: „Spadaj, bogaty głupku!”. Ma chłopina szczęście. 220 lat temu tacy lewicowcy by go zgilotynowali. A dziś przed „gilotyną podatkową” ma szansę uciec. Zaprośmy go do Polski. Zapłaci tylko 19%. Przynajmniej na razie, bo pewnie i u nas podatki podwyższą. Nawet jak nie zrobi tego Minister Rostowski z własnej inicjatywy, to przodująca w niesieniu „postępu” i „sprawiedliwości społecznej” Europa pracuje już nad ujednoliceniem podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym. Na razie od osób prawnych. Następnym krokiem będą osoby fizyczne. A po ujednoliceniu podstawy, ujednolicą też i stawki. Ciekawe, czy na takie, które są w Polsce, czy na takie, które są we Francji?

Historia jest najlepszą nauczycielką życia – po raz kolejny uczy nas, że jeszcze nikogo, niczego nigdy nie nauczyła. Zły podatek od nieruchomości był przyczyną secesji Niderlandów od Hiszpanii, a dziś jest przyczyn a upadku centrów wielu amerykańskich miast. Zły podatek był zresztą przyczyną wybuchu Rewolucji Amerykańskiej – nazywanej Wojną o Niepodległość. Tak! O „niepodległość podatkową”. Jak pisał Charles Louis de Montesquieu, złe podatki były przyczyną „tej osobliwej łatwości, z jaką mahometanie dokonali swoich zdobyczy. W miejsce nieustannych udręczeń, jakie wymyśliła chciwość cesarzy, ludy spotykały się z daniną prostą, łatwą do płacenia i do ściągania: wolej im było podlegać barbarzyńcom, niż skażonemu rządowi.”

„Europa nie ma przyszłości, jeśli nie zatrzyma procesu spadku urodzeń dzieci” – powiedział Georg Weigel, amerykański teolog katolicki i biograf Jana Pawła II podczas poniedziałkowej debaty w Pałacu Prezydenckim w Warszawie z cyklu „Idee Nowego Wieku”. Ten spadek urodzeń wynika w dużej mierze ze złego systemu podatkowego. A co jest alternatywą dla Europy? Czyżby nie ci właśnie „mahometanie”? Oni nie mają ani ubezpieczeń społecznych ani PIT-ów.

Dlatego jeszcze raz oddajmy głos Monteskiuszowi: „Nic nie wymaga większej mądrości i ostrożności niż ustalenie tego, co należy brać od poddanych, a co im pozostawić”.

Zwłaszcza, że wbrew twierdzeniom Profesorów Balcerowicza, Belki, Bugaja, Kołodko i Osiatyńskiego prawo Laffera działa. Zadziałało właśnie w Lizbonie, w której jakoś więcej wolnych miejsc w restauracjach. Choć restauracji jakby mniej. Z oficjalnych danych z całej Portugali zbieranych przez Krajowy Ruch Przedsiębiorców Gastronomicznych (MNER) wynika, że codziennie ubywa 26 punktów gastronomicznych.

A dlaczego? Rząd, walcząc z deficytem budżetowym, podniósł w tym roku stawkę VAT na ich towary i usługi z 13% na 23%. Wpływy podatkowe więc pewnie się nie zwiększą. Lecz . spadną


















Jak powiemy kelnerowi, że zapłacimy gotówką, a nie kartą kredytową i nie będziemy potrzebowali rachunku to mamy szansę na iście królewskie potraktowanie. Nie tylko dlatego, że zjemy i się napijemy „na czarno” – nie wzbogacając fiskusa. Nie wzbogacimy też banków i organizacji płatniczych, które pobierają od restauracji nawet 2,5% wartości rachunku, gdy uiszczamy go kartą.

Więc po raz kolejny przypomnę, co pisał David Hume lata temu. „Podobnie jak niedostatek nadmiernie wygórowane podatki, powodując zniechęcenie, niszczą przemysł. Uważny a bezstronny ustawodawca nie przekroczy punktu, w którym kończą się korzyści, a zaczyna się krzywda. Jednakże, jako że przeciwne postępowanie jest znacznie szerzej rozpowszechnione, należy obawiać się, że w całej Europie podatki pomnożone będą do takiego stopnia, w którym całkowicie zmiażdżą wszelką sztukę i przemysł (...)”. Podobną myśl wyraził Adam Smith w kontekście ceł, cytując powiedzenie Johnathana Swifta, które po dziś dzień jest przytaczane w wielu komentarzach, że „w arytmetyce celnej dwa plus dwa wynosi czasem tylko jeden, a nie cztery”. Ta arytmetyka bierze się stąd, że „wysokie cła obniżają czasem konsumpcję towarów, na które cła te nałożono i zachęcają do przemytu, przeto częstokroć przynoszą państwu mniejsze dochody niż wpływy, które mogłoby ono osiągnąć z opłat umiarkowanych.” Roman Rybarski pisał, że „w każdym razie chodzi o to, by nie przeciągnąć struny z tego powodu, że państwo tylko w teorii ma nieograniczoną możność nakładania ciężarów na gospodarstwo społeczne. Przeciągnięcia struny podatkowej pociągnie za sobą redukcję dochodów skarbowych: bardzo łatwo jest uchwalić podatek, trudniej wprowadzić w życie, a jeszcze trudniej nałożyć taki podatek, który by nie krępował życia gospodarczego”, a „ciężary fiskalne za daleko doprowadzone zwracają się przeciw temu, kto te ciężary nakłada: albo produkcja słabnie, albo kapitał ucieka zagranicę; czyli niepodobna bez końca mnożyć ciężarów skarbowych”. No właśnie!



źródło: http://www.blog.gwiazdowski.pl

0_procent_sprzedaz pierwsza-pozyczka-120x600 Image Banner 120 x 600
reklama
reklama
reklama
LOGO
oponytanio.pl