Główna Archiwum Redakcja
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności. Jeśli tego nie akceptujesz, nie korzystaj z tej strony.

ISSN 2299-1328

www.komentatoreuropa.pl

W raporcie wyjaśniono, że biuro nie zostało stworzone z myślą o "statusie", lecz w celu "wypełnienia obowiązków po zakończeniu urzędowania i ciągłych zobowiązań". Przypomniano też, że "w szczególności wykluczone jest wykorzystywanie go do celów prywatnych i do generowania dodatkowych dochodów", a zwrot kosztów podróży może być brany pod uwagę jedynie "jeśli były kanclerz federalny podróżuje w imieniu i w interesie Republiki Federalnej Niemiec".


A i takie zarzuty padały, że Merkel nie tylko zatrudnia dwukrotnie większy personel, niż jej odpowiednicy, to jeszcze wykorzystywała działalność biura nie tylko do celów służbowych. Merkel sporo jeździła sobie na koszt niemieckiego poradnika, czy zawsze były to wyjazdy konieczne i jak wspominano w „ interesie Republiki Federalnej Niemiec”? Chyba raczej nie, bo koalicja rządząca Niemcami wytknęła te wycieczki Merkel, jako zbędny wydatek i obciążenie dla kieszeni niemieckiego podatnika. Opinia publiczna też nie zareagowała pozytywnie na rozpasanie byłej kanclerz i na to, że podatnik utrzymuje jej dwór i płaci za wojaże. Przez długi czas niemiecki rząd i media głównego nurtu - pomimo że doskonale wiedziały o dość rozrzutnym trybie życia byłej pani kanclerz – to jednam milczały. Widocznie, już dłużnej się nie dało rozpościerać parasola ochronnego nad Merkel.




Źródło: https://www.spiegel.de

Nie cichną głosy oburzenia wokół „dworu monarszego” Angeli Merkel

(07.11.2022)Chociaż Angela Merkel (68 l.) już jakiś czas temu odeszła na zasłużoną emeryturę, to  okazuje się, że była kanclerz Niemiec nie potrafi definitywnie skończyć z wydawaniem państwowych pieniędzy. M z tego powodu teraz kłopoty. Jej „bizancjum” nie dało się dłużej ukrywać. Niemiecka koalicja rządząca musiała w końcu zareagować. Rząd upomniał byłą kanclerz Angelę Merkel, aby ta zachowała większą dyscyplinę w wydatkach związanych z jej berlińskim biurem. Chodzi o liczbę zatrudnianych osób i koszty podróży. Ja piszą media, Merkel sobie nie żałowała na wydawaniu pieniędzy niemieckiego podatnika. Niemiecki tygodnik "Der Spiegel", powołując się na raport Ministerstwa Finansów dla Komisji Budżetowej Bundestagu pisał: "Rozmowy na ten temat toczyły się pomiędzy biurem kanclerskim, a biurem byłej kanclerz Merkel, w czasie których była również mowa o zgodnej z wymogami obsadzie kadrowej".

POLITYKA

reklama
reklama