Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
Niemcy: dyskusja o pomniku dla Polaków nabiera tempa

/17.01.2019/Czy w Berlinie powstanie pomnik poświęcony Polakom zamordowanym podczas II wojny światowej? A może Niemcy powinni uczcić wszystkie ofiary wojny na Wschodzie? Czy zamiast pomnika nie powinno powstać muzeum?
Niemcy: dyskusja o pomniku dla Polaków nabiera tempa
Czy w Berlinie powstanie pomnik poświęcony Polakom zamordowanym podczas II wojny światowej? A może Niemcy powinni uczcić wszystkie ofiary wojny na Wschodzie? Czy zamiast pomnika nie powinno powstać muzeum?
Dyskusja o godnym upamiętnieniu w stolicy Niemiec polskich ofiar niemieckiej wojny i okupacji w latach 1939 – 1945 toczy się od wielu lat. Nowej dynamiki nadała tej dyskusji obywatelska propozycja budowy takiego pomnika przedstawiona publicznie 30 listopada 2018 roku z inicjatywy Floriana Mausbacha - emerytowanego szefa Federalnego Urzędu Budownictwa i Zagospodarowania Przestrzennego.
W odróżnieniu do wcześniejszych, raczej abstrakcyjnych pomysłów, Mausbach i inni zwolennicy tego projektu zaproponowali konkretną lokalizację monumentu w symbolicznym miejscu – na Placu Askańskim w centrum Berlina, nieopodal ruin zburzonej w czasie wojny stacji kolejowej. 
Debata o pomniku nabiera tempa
Propozycja Floriana Mausbacha spotkała się z szerokim oddźwiękiem w niemieckim społeczeństwie. Apel do Bundestagu w sprawie wzniesienia pomnika ku czci Polaków podpisało wielu niemieckich polityków, naukowców, działaczy społecznych i dziennikarzy. Nie wszystkim jednak pomysł się spodobał. Nie brak głosów, że Niemcy powinni uczcić wspólnie wszystkie ofiary niemieckiej wojny na Wschodzie – nie tylko Polaków, lecz także Rosjan, Ukraińców czy Białorusinów. 
reklama





















W niemieckich mediach toczy się debata o zaletach i wadach odrębnego upamiętnienia Polaków. Do dyskusji włączyła się Topografia terroru – jedna z najbardziej znanych niemieckich placówek muzealnych poświęconych historii III Rzeszy.
Dyskusja w Topografii terroru
We wtorek wieczorem w Topografii terroru doszło do trzeciej już dyskusji poświęconej problematyce upamiętnienia w Niemczech wschodnioeuropejskich ofiar niemieckich zbrodni.
Dyrektor Topografii terroru Andreas Nachama podkreślił, że jego placówka, znajdująca się w miejscu, gdzie w czasie wojny mieścił się nazistowski ośrodek terroru – Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, od chwili powstania w 1987 roku poświęcał dużo miejsca zbrodniom popełnionym na Polakach, którzy byli pierwszymi ofiarami niemieckiej agresji.
Nachama przypomniał o wystawie poświęconej Powstaniu Warszawskiemu zorganizowanej w lecie 2014 roku, a otwartej przez ówczesnych prezydentów Bronisława Komorowskiego i Joachima Gaucka.
 Julia Obertreis ze Stowarzyszenia Historyków Europy Wschodniej zwróciła uwagę na silne zastrzeżenia wobec „zawężania pamięci do jednego narodu”. „Dylemat brzmi: pamięć o jednej grupie narodowej, czy pamięć przekraczająca granice krajów, pamięć nadgraniczna” – mówiła Obertreis, nie rozstrzygając, który projekt preferuje. Jak przyznała, zdania wśród niemieckich historyków zajmujących się Europą Wschodnią są podzielone. Zwróciła uwagę, że wojna rosyjsko-ukraińska w Donbasie utrudnia wspólne upamiętnienie ofiar II wojny światowej.            

Pamięć narodowa czy dialog?
Aleida Assmann z uniwersytetu w Konstancji wskazała na konflikt między pamięcią narodową, a pamięcią opartą na dialogu. Ta pierwsza ogranicza się do pamięci o własnych zwycięstwach i wyparciu porażek w celu tworzenia mitów, które wzmacniają własną tożsamość – mówiła niemiecka historyk uznawana za czołową ekspertkę od polityki pamięci. „W Paryżu mam wiele stacji metra przypominających o zwycięstwach Napoleona, jak choćby Jenę czy Austerlitz, ale próżno by szukać stacji Waterloo. Stację o takiej nazwie znajdziemy natomiast w Londynie” – zauważyła. Pamięć dialogowa „uwzględnia cierpienie przeciwnika” i włącza je do tej pamięci – tłumaczyła Assmann.„Podczas gdy pamięć o zbrodniach na Żydach stała się integralnym elementem niemieckiej świadomości, to inne grupy ofiar pozostają nadal z tej świadomości wykluczone” – mówiła historyk, podając Polaków jako przykład. Jej zdaniem każdy Niemiec wie o zniszczeniu Drezna przez alianckie lotnictwo, natomiast wiedza o zniszczeniu Warszawy w odwecie za Powstanie Warszawskie nie weszła do niemieckiej świadomości. Niemcy nie wiedzą, że oprócz 3 mln polskich Żydów zginęły też 3 mln Polaków niebędących Żydami, ani też, że zbrodnie wojenne nie rozpoczęły się w 1941 roku, od napadu na ZSRR, lecz już w 1939 roku. Zdaniem Assmann „pomnik dla Polaków” może przyczynić się do wypełnienia luk w niemieckiej pamięci narodowej i sprawić, że pamięć ta stanie się bardziej „dialogowa”. Jak dodała, taki pomnik miałby sens tylko wtedy, gdyby był połączony z ośrodkiem informacyjnym o Polsce.



reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.

Opowiem o Edwinie Rennie...pdf