Komentator Redakcja
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .

-POLITYKA-
Niefortunny ambasador






/02.09.2020/ Po dwóch miesiącach oczekiwania desygnowany  ambasador RFN w Warszawie Arndt Freytag von Loringhoven otrzymał zgodę polskich władz na rozpoczęcie misji dyplomatycznej. Poinformował o tym wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk. Polski wiceminister na jednym ze społecznościowych portali pisał: „dialog uświadamiający polską wrażliwość, wynikającą z niezabliźnionych ran niemieckich zbrodni II wojny światowej wymaga czasu”. „Dziś, po szeregu rozmów wiemy, że przyszły ambasador Niemiec jest gotowy do osobistego zaangażowania na rzecz obrony prawdy i pogłębiania publicznej wiedzy nt. historii II wojny światowej”. Nominacja 64-letniego niemieckiego dyplomaty, który zastąpi na stanowisku ambasadora RFN w Warszawie Rolfa Nikela, od początku budziła emocje. Eskalowały ją jeszcze niemieckie media atakując Polskę. Z kolei Gazeta Wyborcza wystawiła piękną laurkę von Loringhovenowi. Ale nawet te peany na cześć nowego niemieckiego ambasadora nie mogły przysłonić stanu faktycznego A ten nie był już tak ani kolorowy, ani jednoznaczny. Taka sytuacja – jak ta z tą kontrowersyjną nominacją – była nie niespotykaną dotychczas. Niemieckie gazety pisały wprost o „zniecierpliwieniu” Berlina. Ten widząc, że nominacja na stanowisko ambasadora w w Polsce dyplomaty von Loringhovena – delikatnie mówiąc - nie budzi zbytniego entuzjazmu w Warszawie – mimo wszystko forsował tę kandydaturę. Jak
reklama









widać  berlińskiemu MSZ nie przeszkadzał ani cichy sprzeciw państwa gospodarza, ani przeszłość ojca dyplomaty. Bernd Freytag von Loringhoven pod koniec II wojny światowej uczestniczył jako adiutant w odprawach w berlińskiej kwaterze głównej Hitlera, co wytykały dyplomacie polskie prorządowe media. Nie tylko przezłość jego ojca budziła opory, ale i działalność jego samego. Arndt Freytag von Loringhoven to wysoko postawiony człowiek niemieckich służb specjalnych. Jego wywiadowczy życiorys - jak się wyrażono – również był „poddany bardzo dokładnej analizie i refleksji”.  Nowy niemiecki ambasador przecież był nie byle kim w niemieckich służbach specjalnych, tylko wiceszefem niemieckiego wywiadu zagranicznego BND.  Forsowanie tej problematycznej kandydatury było jednak dla Niemiec aż tak ważne, że sama kanclerz Angela Merkel  poruszyła ten drażliwy temat w rozmowie telefonicznej z polskim premierem. Szefowa niemieckiego rządu oświadczyła, że ma nadzieję, że temat ambasadora się rozwiąże. Jak widać miała już wtedy pewność.
Niemiecki czołg dyplomatyczno- medialny przeforsował kontrowersyjną postać na stanowisko ambasadora Niemiec w Warszawie. Berlin odtrąbił zwycięstwo, tylko czy to oby nie jest jednocześnie porażką? Ta sytuacja odsłania słabość niemieckiej machiny dyplomatycznej. Nasuwa się nieodparte pytanie, jaką pozycję będzie miał w osadzony ten sposób dyplomata? Czy na pewno niemieckiej dyplomacji o to chodzi, aby placówką w sąsiedzkim kraju kierował człowiek, który od samego początku wzbudzał kontrowersje i opór państwa gospodarza? Można powiedzieć, że Niemcy postawili na swoim, ale z drugiej strony ta cała sytuacja pokazuje, że to nie był dyplomatyczny majstersztyk, a niezbyt przyjemny zapach za nowym niemieckim ambasadorem będzie się ciągnął przez długie lata. Strona polska też się nie popisała, bo skoro nie była zadowolona z tej nominacji, należało odmówić zgody na objęcie stanowiska przez   Arndta Freytaga von Loringhovena. Państwo gospodarz ma do takiej decyzji  pełne prawo, lecz Warszawa ostatecznie nie zdecydowała się na jej podjęcie...

Źródło: dw.de, wprost.pl, tvp.info
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.