Komentator Redakcja
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .

-POLITYKA-
Niemcy z dystansem do Białorusi
/19.08.2020/Niemieccy politycy są bardzo powściągliwi w swoich żądaniach i politycznych opiniach na temat tego co dzieje się na Białorusi. Za to mocno oglądają się na to, co zrobi Moskwa. Rewolucja na Białorusi w całej krasie, tysiące demonstrantów na białoruskich ulicach protestujących przeciwko Aleksandrowi Łukaszence.  To  ważny moment nie tylko dla Białorusi, ale całej Europy. Jednak w Niemczech nie poświęca się jej tyle uwagi, ile można by było się spodziewać. Nie tylko dość rachityczne wsparcie dla opozycji udzielane przez niemieckich polityków, ale też społeczeństwo niemieckie równie mało daje znaków poparcia. Na przykład na znak solidarności z ruchem Black Lives Matter na ulice wyszło tysiące Niemców, a w  przypadku Białorusi Niemcy już nie byli aż tak solidarni. W Berlinie od kilku dni odbywają się nieliczne protesty, ale zazwyczaj gromadzą niewielu uczestników, głównie berlińczyków z Białorusi.
Na niemieckich ulicach nie widać solidarności wobec Białorusinów, a niemieccy politycy też nie kwapią się ze zbytnim poparciem. Co nie znaczy, że jakieś pojedyncze głosy się nie pojawiają...Na przykład  prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier zwrócił się do mieszkańców Białorusi na specjalnie nagranym przesłaniu wideo słowami: "Ludność tego od dawna cierpiącego, ale dumnego kraju zasługuje na naszą solidarność i wsparcie”. Zaapelował do wojska, które do tej pory stało u boku prezydenta, o powstrzymanie się od użycia przemocy wobec demonstrantów. Z kolei kanclerz Angela Merkel sama nie zdobyła się na wypowiedź. Owszem uczyniła to wykorzystując  swojego rzecznika, Steffena Seiberta. W oświadczeniu najprawdopodobniej napisanym przez urzędników Merkel znalazło się to, że „ci ludzie powinni wiedzieć, że Europa stoi po ich stronie i będzie bardzo uważnie przyglądać się temu, jak są traktowani".
Rzecznik niemieckiego rządu powiedział, że rząd w Berlinie kontaktował się z opozycjonistką Swiatłaną Cichanouską. Tyle, że nawet nie chciał zdradzić w jakiej formie to zrobił. Co ciekawe niemieccy eksperci cytowani przez rządową redakcję  Deutsche Welle uznają powściągliwość polityków za prawidłową reakcję. Według niektórych z nich UE nie powinna się wtrącać do tego co dzieje się na Białorusi, Mówią wprost, że to tylko białoruska rewolucja, a nie europejska. Wytłumaczenie dla takiego a nie innego stanowiska? Bo na demonstracjach w Mińsku nie widać
reklama









europejskich flag... W zasadzie jest to zgodne z interesem Łukaszenki, lub szerzej Moskwy, bo prowadzi to tylko do próby rozpisania nowych wyborów, a nie do gruntownych zmian. Niemcy najwyraźniej takowych nie życzą sobie w Mińsku. Nie trudno się domyśleć dlaczego. Berlin zawsze mocno patrzył w kierunku Moskwy, tak jest i tym razem. Nawet jeden z niemieckich ekspertów cytowanych przez wspominaną DW przestrzegał, że szybka reorientacja, lub nowy wybór między Zachodem a Rosją przyniosłaby efekt przeciwny do zamierzonego. To straszenie opinii publicznej potwierdza tylko, że wizja zbyt głębokich zmian na Białorusi, nie wszystkim za Odrą się podoba.
Niemcy sprzeciwiają się także porównywaniu tego co dzieje się dziś na Białorusi, do wydarzeń na Ukrainie z 2014 roku, czy tych z 1989 w Europie Środkowej i Wschodniej w 1989 roku. Co ciekawe niektórzy niemieccy eksperci - tacy jak Jörg Forbrig, ekspert ds. Europy Wschodniej z German Marshall Fund wcale nie kryją się z takim poglądem. Na łamach Deutsche Welle twierdził on, że  w 1989 roku istniała "zupełnie inna sytuacja geopolityczna". „Rola USA również jest dziś inna. - Tym razem USA są w zasadzie nieobecne, podczas gdy UE zareagowała stosunkowo szybko”. Tłumaczył to tym, że  kilka dni po wyborach UE zwołała Radę Ministrów Spraw Zagranicznych, a wkrótce ma się odbyć szczyt UE w sprawie sytuacji na Białorusi. W rzeczywistości trudno to nazwać szybką i adekwatną reakcją. Berlin boi się zaostrzenia sytuacji na Białorusi, dlatego nie chce dokonywać pochopnych kroków i jednoznacznie stanąć po stornie opozycji. Najwyraźniej liczy się również z innym scenariuszem. Niemcy nie chcą za bardzo drażnić Moskwy, dlatego  konsultują swoje poczynania z Putinem. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że kanclerz Merkel w rozmowie telefonicznej z prezydentem Rosji Putinem wezwała prezydenta Białorusi Łukaszenkę do powstrzymania się od użycia siły wobec demonstrantów opozycji. Kanclerz zadzwoniła na Kreml – według FAZ -  nie tylko dlatego, że nie była w stanie dodzwonić się bezpośrednio do Łukaszenki. Nawet jeśli miński autokrata nigdy nie był bezwarunkowo lojalny wobec Moskwy, to nikt nie ma na niego takiego wpływu jak Putin w obecnym kryzysie. Poza tym rząd w Berlinie obawia się, że reakcja Putina na wydarzenia w Mińsku może doprowadzić do dalszej eskalacji w regionie. Czemu wspomniana niemiecka gazeta dała wyraz pisząc, że („Grüne Männchen“ in Belarus zur Rettung des Lukaschenka-Regimes und zur Niederschlagung der Protestbewegung ließen die ohnehin schon kühlen Beziehungen zwischen den westlichen Demokratien und der russischen Autokratie endgültig vereisen”-źródło FAZ) - zielone ludziki wysłane na Białoruś pogorszyłby by już i tak chłodne stosunki Rosji z Zachodem, a kto wie czy by ich całkowicie nie zrujnowały.  To by się wiązało z dalszym skomplikowaniem stosunków politycznych i tych handlowych - a to jest dziś  Niemcom bardzo nie na rękę.  Kogo poświęcają w tej geopolitycznej grze – to już widać gołym okiem.

Źródło: Deutsche Welle,   Frankfurter Allgemeine Zeitung
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.