Główna Archiwum Redakcja
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności. Jeśli tego nie akceptujesz, nie korzystaj z tej strony.

ISSN 2299-1328

www.komentatoreuropa.pl

Der Spiegel zauważa, Komisja używa więc najostrzejszej jak dotąd broni w sporze „z polskim konserwatywnym rządem narodowym”. Niemiecka gazeta pisze wprost, to element walki KE z polskim rządem. Nie jest też żadną tajemnicą i nie trzeba czytać Spiegla, żeby wiedzieć, że KE aktywnie zwalcza polski rząd różnymi środkami. Zaangażowanie na polskiej scenie politycznej KE i takich wysokich rangą jej oficjeli jak von der Leyen jest oczywiste.
Komisja Europejska do tej pory odmawiała wypłaty Polsce środków na odbudowę korony . To łącznie około 36 miliardów euro. Jednak wstrzymanie dużych kwot funduszy strukturalnych stanowi nową jakość przyznaje niemiecki tygodnik. Wyjaśnia, iż w przeciwieństwie do jednorazowego „funduszu odbudowy Corona, są one częścią rdzenia marki UE”.
Spiegel przypomina, iż Komisja Europejska próbowała także innych instrumentów do walki z nielubianym przez nią rządem w Warszawie. Czytamy w Spieglu, że  postępowanie na podstawie art. 7, które teoretycznie mogłoby zakończyć się odebraniem prawa głosu w UE, spełzło na niczym. Jednak mechanizm praworządności jest ściśle ograniczony do niewłaściwego wykorzystania funduszy UE.

 Tygodnik uważa, że dzięki nowym warunkom wydatkowania funduszy spójności Komisja może również karać naruszenia np. praw mniejszości seksualnych czy wolności prasy – i nie potrzebuje na to zgody Rady Państw UE, ale może decydować samodzielnie. Te i inne kruczki będą na pewno przeciwko Warszawie wykorzystywane. Spiegel spodziewa się, że KE uderzy w Polskę wykorzystując „praworządność” i sadownictwo. To ma posłużyć za pretekst do odebrania pieniędzy.

Ale nawet Spiegel przyznaje, że Komisja Europejska na czele z von Leyen podejmują swoją polityczną grą wysokie ryzyko.

Przemysł „praworządność” stał się pretekstem do wypychania Polski z UE, i do dawania argumentów przeciwnikom Unii. Maski opadły i nawet dla przeciwników obecnego rządu w Warszawie jest jasne, że Komisji Europejskiej, Brukseli i za ich plecami chowającemu się Berlinowi - chodzi o polityczny nacisk i „wywrócenie” niechcianego przez nich rządu w Warszawie. Praworządność to tylko bat i środek do celu. Powtarzając za niemiecką gazetą, tak KE takimi działaniami podejmuje naprawdę duże ryzyko. A skutki jego trudno dziś przewidzieć. Nie można będzie potem umyć rąk i powiedzieć, że to wina tylko złego rządu w Warszawie. Nie da się już powtórzyć Brexitu, kiedy KE popełniła masę błędów, który wypchnęły Wielką Brytanię z UE. Potem unijni wysocy rangą funkcjonariusze i im służący dziennikarze palcem wskazywali, że winni to ONI, a nie MY. Na co warto zwrócić uwagę Komisja Europejska von de Leyen już drugi raz uderza w Polskę.



Źródło: https://www.spiegel.de/ausland/rechtsstaat-streit-eu-kommission-will-polen-keine-strukturhilfen-zahlen-a-c2f4f8ef-a6d9-4eb0-a58e-14be76414d7a


CZYTAJ TAKŻE:

Ursula von der Leyen uderza Polskę KPO

Der Spiegel: Komisja Europejska ryzykownie eskaluje spór z Polską

(19.10.2022)Der Spiegel pisze, że Komisja UE nie chce płacić Polsce żadnej pomocy strukturalnej. W sporze o praworządność z Polską Komisja Europejska wyciąga swoją najpotężniejszą jak dotąd broń - i grozi Warszawie wycofaniem niemal wszystkich funduszy strukturalnych. Ale ryzyko jest wysokie dla obu stron. Warto dodać ,  że już od dawna nie chodzi tu o żadną praworządność tylko o politykę. Przemysł praworządność od jakiegoś czasu służy między innymi KE do nacisku na Warszawę i próbę zmiany rządu na korzystny z punktu widzenia Brukseli i Berlina. Spiegel przypomina, że stawka jest dla Polski bardzo wysoka: według Komisji udało by się Polakom odebrać prawie całe z 75 mld euro, które kraj ma otrzymać w ramach pomocy strukturalnej z obecnego budżetu UE w latach 2021-2027. Te tak zwane fundusze spójności mają na celu wyrównanie różnic między regionami silnymi i słabszymi gospodarczo. Gdyby te pieniądze nie popłynęły, szkody dla Polski byłyby ogromne: 75 mld euro, liczone w ciągu siedmiu lat, stanowi około 1,6 proc. produktu krajowego brutto Polski. Nie ma co ukrywać, że to uderzenie KE von Leyen było by dla kraju bardzo bolesne. To jeszcze nie koniec, bo pod pod płaszczykiem „praworządności” Polska może stracić o wiele więcej. Spiegel pisze, że KE może położyć rękę i zablokować jeszcze inne należne Polsce środki. Jak pisze niemiecki tygodnik - uchwalone w 2021 r. rozporządzenie określające   warunki wypłaty środków unijnych dotyczy nie tylko funduszy spójności, ale także funduszy socjalnych, rybackich, azylowych, migracyjnych i integracyjnych oraz puli. bezpieczeństwa wewnętrznego, zarządzania granicami i polityki wizowej. W sumie w latach 2021-2027 Polska ma otrzymać ok. 120 mld euro funduszy unijnych, co czyni z Warszawy największego odbiorcę środków z Brukseli.

POLITYKA

reklama
reklama