Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
Verheugen: Polska zasługuje na więcej

/14.11.2018/ Polacy mogą z pewną dozą racji mówić, że być może wobec nich stosuje się odmienne standardy. Niemniej jednak radziłbym polskiemu rządowi znaleźć jakiś sposób rozwiązania konfliktu z UE - mówi Günter Verheugen.
DW: Panie Komisarzu, w krajach starej Unii coraz częściej słychać, że jej rozszerzenie było przedwczesne. Jak Pan reaguje na takie głosy?
Günter Verheugen*: To negatywne postrzeganie polityki rozszerzania Unii nie jest nowe. Zaczęło się w zasadzie już w 2005 roku, kiedy referenda w sprawie konstytucji europejskiej we Francji i Holandii zakończyły się porażkami. Już wtedy mówiono, że winne jest rozszerzenie.
Potem przyszedł wielki kryzys finansowy, a z tym państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie miały przecież nic wspólnego. Kryzys został spowodowany w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, a nie w Polsce, nie na Węgrzech, a całkiem na pewno nie w Rumunii.
Kraje te nie są również odpowiedzialne za problem imigracji, z którym borykamy się obecnie w Europie. Imigranci nie pochodzą przecież z Polski, Czech czy Słowacji, ale z całkiem innych części świata.
To wrażenie, że problemy Unii pojawiły się wraz z jej rozszerzeniem, jest całkowicie błędne. A mogło się upowszechnić, ponieważ unijni przywódcy nie mieli odwagi powiedzieć ludziom, że to, co zrobiliśmy, było słuszne i konieczne. Trzeba tylko zadać sobie jedno jedyne pytanie: Czy, gdybyśmy tego nie zrobili, Europa byłaby bezpieczniejsza, bardziej demokratyczna, bardziej praworządna? Czy mielibyśmy więcej pokoju i stabilności w Europie? Nie! Mielibyśmy pełen niestabilności obszar między Bałtykiem a Morzem Czarnym, bez żadnej orientacji i prawdopodobnie także bardzo słaby ekonomicznie.
reklama






















Dlatego domagam się od brukselskich instytucji i rządów narodowych, żeby jasno powiedziały ludziom: „Zrobiliśmy to, ponieważ było to konieczne i słuszne”. I że ten proces jeszcze się nie skończył.
DW: Jednak rozwój wydarzeń, zwłaszcza na Węgrzech, ale też w Polsce, Czechach, na Słowacji, nie jest taki, jak oczekiwano.
GV: Rozwój w Austrii, we Włoszech, nawet w krajach skandynawskich, też nie jest taki, jak byśmy chcieli. Nie jest więc tak, że problemy z europejskimi wartościami mamy tylko w niektórych nowych państwach członkowskich. Mamy je także w starych. To nie jest więc właściwy argument.
Jeśli chodzi o Polskę, mam poważne wątpliwości co do tego, czy podejście Komisji do niej jest naprawdę uzasadnione. Jeśli chodzi o Węgry, zwracam uwagę, że w fazie rozszerzania Unii były one absolutnym faworytem wszystkich starych państw członkowskich. Wszyscy uważali, że są wspaniałe i nikt w Unii Europejskiej nie zrozumiałby w tym czasie, gdybym powiedział: „Węgier jednak nie przyjmiemy”. W 2004 roku nie można było przewidzieć, jak będzie przebiegał rozwój w jednym czy drugim kraju.
Powtórzę jednak, że taki rozwój sytuacji wewnętrznej obserwujemy nie tylko w krajach, które niedawno wstąpiły do Unii, ale równie mocno, a czasem i mocniej, nawet w krajach założycielskich.


reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.