Komentator Inne

www.komentatoreuropa.pl

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia . Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności .
reklama
reklama

Drogi Czytelniku/Czytelniczko Komentator Europa-Niemcy-Polska nie gromadzi, ani nie przetwarza w celach marketingowych, ani innych Państwa danych. Strona zamieszcza reklamy zewnętrznych partnerów, a na ich politykę nie mamy żadnego wpływu. Zamieszczane są również linki zewnętrze, na które nie mamy wpływu. Swoją decyzję zawsze mozesz zmienić. Wystarczy namieść odpowiednie zmiany w ustawieniach. Tu o naszej polityce prywatności. Jeśli się z tym nie zgadzasz  napisz bezpośrednio do naszych partnerów, lub zrezygnuj z korzystania ze strony. Jeśli się zgadzasz, pozostań naszym Czytelnikiem.

Wybory w Hesji. Kolejna bolesna porażka dla CDU i SPD

/29.10.2018/Dla rządu w Berlinie to już drugie w ciągu zaledwie dwóch tygodni niekorzystne wyniki wyborów w kraju związkowym. Podobnie jak w Bawarii również w Hesji dwie rządzące w Berlinie partie  poniosły ogromne, wręcz straty.  Wprawdzie partia premiera Hesji Volkera Bouffier (CDU) pozostała główną siłą polityczną, lecz wynik 28,0 proc. przy stracie 10,3 pkt. procentowych jest najgorszym wynikiem dla tej partii od 50 lat. To duży spadek w porównaniu z poprzednimi wyborami.  Podobnie rzecz się ma w przypadku SPD. Również wynik tej partii 19,8 proc. przy utracie aż 10,9 pkt. - nie bez przyczyny zaliczany jest do najgorszych dotąd w tym landzie. Bolesnej porażki CDU i SPD nie przykryje to, że  CDU według wstępnych oficjalnych wyników uzyskując tylko 28,0 proc. głosów, pozostaje wciąż główną siłą polityczną, a na drugim miejscu wylądowała SPD.
Znaczenie dla wielkiej koalicji kolejnej wyborczej klęski – jest nie do zaprzeczenia. Katastrofalne wyniki wyborcze CDU i SPD w Hesji  sprawiają, że szefowa CDU kanclerz Angela Merkel oraz szefowa SPD Andrea Nahles , a także wielka koalicja rządowa w Berlinie znajdują się w trudnej sytuacji. Na wybory landowi w Hesji wpłynęły  nie tylko spory w rządzie nt. polityki migracyjnej, lecz także kryzys związany z aferą spalinową. Również to, że rząd w Berlinie o dawna ignoruje potrzeby ludzi żyjących w krajach związkowych, takich jak Hesja czy Bawaria.















Premier Hesji Bouffier uchodził za zaufanego człowieka Angeli Merkel. W mediach pojawiły się nawet spekulacje, że w obliczu bolesnej i to już kolejne porażki CDU w łonie tej partii podniosą się głosy przeciwko jej szefowej. Bouffier podsumował niedzielne wyniki wyborów stwierdzając, że „nigdy jeszcze nie mieliśmy takiej sytuacji” i dodał „spór koalicjantów w Berlinie nałożył się na wybory landowi”. Ale to nie był cała prawda. Nie jest przypadkiem, że to nie pierwsze wybory landowi, które nie układają się po myśli rządzących w Berlinie.
Ciekawa reakcja szefowej SPD na porażkę własnej partii. Andrea  Nahles mówiła: „W SPD musi się coś zmienić”. Partia ta musi się jasno opowiedzieć, co jest dla niej ważne. Jednocześnie dodała, że „obecny stan rządu jest nie do zaakceptowania”. No i najlepsze jest w tym to, że ona szefowa SPD, partii która zaliczyła tak samo klęskę jak CDU -a w Bawarii jeszcze większą -  oczekuje od Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, że „ta wyciągnie konsekwencje i szybko rozwiąże problemy merytoryczne i personalne”.  Krótko mówiąc SPD Andrei Nahles  ma kłopoty, ale to od innych ona oczekuje wyciągania „konsekwencji”...Hipokryzja  może się szefowej SPD na dłuższą metę jednak nie opłacić. Tym bardziej że SPD pod jej kierownictwem zalicza już kolejną z rzędu wyborczą porażkę.
Za zdecydowanych zwycięzców w wyborach w Hesji uważa się Zielonych. Na to ugrupowanie oddało głosy 19,4 proc. wyborców. Zieloni zyskali i to aż 8,3 punktów procentowych więcej niż w poprzednich wyborach w 2013 roku. Ale sukces w tych wyborach nie należał tylko do Zielonych. Alternatywa dla Niemiec  weszła do landtagu z z bardzo dobrym wynikiem, bo uzyskała  12,1 proc. Tym samym ta partia będzie obecna we wszystkich 16 parlamentach krajowych RFN. Lewicowo-meainstreamowe media za wszelką cenę starają się jej przyczepić łatkę „nazistów”, „populistów” itp. Jednak Alternatywa dla Niemiec to w dużej mierze „stara CDU” z  końcówki lat 70 i 80 tych XX wieku. Głosi podobne hasła i wyznaje zbieżny program. Od kiedy obecna CDU pod wodzą Angeli Merkel skręciła mocno na lewo, spora część elektoratu pozostała na lodzie. Wcale nie chcieli opowiadać się za skrajną prawicą, ale lewica im też nie odpowiada. Po środku i po prawej stornie sceny politycznej wytworzyła się pustka. Dlatego ideały „starej CDU” częściowo przyjęte przez AfD  teraz procentują.   
Miejsca w landtagu zapewnili sobie również wolni liberałowie FDP (7,7 proc.) oraz Lewica (6,5 proc.). Po raz pierwszy w parlamencie krajowym Hesji zasiądzie sześć ugrupowań politycznych.




źródło: Deutsche Welle